Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Wytłumaczyć się nie dało, trzeba płacić

Już tylko minimalne szanse ma Łomża, by uniknąć wydatku w wysokości 1,5 miliona złotych za nieprawidłowości na komunalnym wysypisku śmieci w Czartorii. Karę, w zasadzie "opłatę podwyższoną", wyliczył Urząd Marszałkowski. Za uzasadnioną uznało ją Samorządowe Kolegium Odwoławcze, a Wojewódzki Sąd Administracyjny w Białymstoku odrzucił skargę na ten werdykt złożoną przez Miejskie Przedsiębiorstwo Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowej.
Wytłumaczyć się nie dało, trzeba płacić

Już tylko minimalne szanse ma Łomża, by uniknąć wydatku w wysokości 1,5 miliona złotych za nieprawidłowości na komunalnym wysypisku śmieci w Czartorii. Karę, w zasadzie "opłatę podwyższoną", wyliczył Urząd Marszałkowski. Za uzasadnioną uznało ją Samorządowe Kolegium Odwoławcze, a Wojewódzki Sąd Administracyjny w Białymstoku odrzucił skargę na ten werdykt  złożoną przez Miejskie Przedsiębiorstwo Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowej. 

Sprawa zaczęła się od kontroli przeprowadzonej  pod koniec 2013 roku na składowisku w Czartorii przez łomżyńską delegaturę Wojewódzkiej Inspekcji Ochrony Środowiska. Stwierdzone zostały wtedy m. in. przekroczenia norm co do ilości i rodzaju odpadów, przyjmowanych zwłaszcza z jednej z ostrołęckich firm. Kontrolerzy wskazali na nieprawidłowości nie tylko w dokumentach, ale także w nieckach, gdzie trafiały odpady. Na podstawie raportu z wynikami badań Urząd Marszałkowski wyliczył "opłatę podwyższoną" za korzystanie ze środowiska na ponad 1,2 miliona złotych.

Szefostwo MPGKiM podjęło obronę tłumacząc, że trwały akurat procedury zmiany dokumentacji dotyczącej działalności składowiska. Pozyskiwane z Ostrołęki odpady miały służyć przede wszystkim rekultywacji zamkniętej już części obiektu w Czartorii, a badania próbek zgromadzonych przez WIOŚ dokonane miały być w nieautoryzowanym laboratorium.

Wyjaśnienia nie przekonały najpierw Urzędu Marszałkowskiego, potem Samorządowego Kolegium Odwoławczego, a wreszcie Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego. Naliczona "kara" urosła jeszcze o odsetki do około 1,5 miliona złotych.

Sprawa ma już swoje konsekwencje. Stanowisko stracił dyrektor łomżyńskiego MPGKiM. Nowego wyłoni konkurs. Jeszcze poważniejszym efektem wydarzeń jest zmiana sposobu zarządzania składowiskiem w Czartorii. Nie robi tego już komunalne przedsiębiorstwo, a specjalnie powołana spółka.  Władze miasta będą też musiały znaleźć niemałą kwotę na "opłatę podwyższoną". Jedyną droga obrony pozostała wprawdzie jeszcze skarga kasacyjna do Naczelnego Sądu Administracyjnego, ale szanse na powodzenie po wcześniejszych orzeczeniach są znikome. 


Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama