Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Walka o swoje kosztuje

Ponad 860 tysięcy złotych mają zwrócić białostockiemu oddziałowi Narodowego Funduszu Zdrowia lekarze rodzinni, którzy w początkach roku nie otworzyli gabinetów na znak protestu przeciwko nowym regulacjom wprowadzanym przez rząd.
Walka o swoje kosztuje

Ponad 860 tysięcy złotych mają zwrócić białostockiemu oddziałowi Narodowego Funduszu Zdrowia lekarze rodzinni, którzy w początkach roku nie otworzyli gabinetów na znak protestu przeciwko nowym regulacjom wprowadzanym przez rząd.

Konflikt między ministerstwem zdrowia a Porozumieniem Zielonogórskim, które zrzesza większość lekarzy rodzinnych w kraju i województwie podlaskim, rozegrał się na przełomie ubiegłego i tego roku. Efektem sporu były w regionie zamknięte 2 i 5 stycznia drzwi ponad 110 gabinetów. W Łomży np.  tę formę protestu zastosowała połowa z rodzinnych przychodni (choć zajmująca się więcej niż połową mieszkańców).

Głównym punktem niezgody był wprowadzany od nowego roku tzw. pakiet onkologicznych. Miał być wielką pomocą dla pacjentów z podejrzeniami choroby nowotworowej (m. in. szybsza i bardziej rozbudowana diagnostyka). Lekarze rodzinni oceniali jednak, że rządowy program nie został odpowiednio przygotowany i pacjentom niewiele da, a bardzo utrudni normalne działania gabinetów podstawowej opieki zdrowotnej. Ostatecznie doszło do porozumienia, ale NFZ zdecydował się "rozliczyć" protestujących. Rzecznik podlaskiego oddziału Adam Dębski w wypowiedziach dla mediów podkreślał, że nie chodzi o karanie lekarzy, ale pieniądze, które nienależnie otrzymali, gdy nie przyjmowali pacjentów, powinny zostać zwrócone.


Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama