Inaugurację jubileuszowych obchodów rozpoczęła uroczysta Msza Święta z udziałem przedstawicieli zakonu pijarów przybyłych z różnych części Polski. Dalsza część spotkania odbyła się w klasztorze popijarskim, gdzie przygotowano prelekcje historyczne, wystawę dawnych książek oraz galerię portretów osób związanych ze szczuczyńskim kolegium.
– Szóstego października 1696 roku, 330 lat temu, Stanisław Antoni Szczuka i jego żona Konstancja Maria Anna z Potockich Szczukowa ufundowali kolegium pijarskie oraz kościół pw. Imienia Najświętszej Maryi Panny. Dzisiejszym spotkaniem inaugurujemy obchody tego ważnego dla Szczuczyna i całego regionu wydarzenia – mówił Janusz Siemion, prezes Stowarzyszenia „Nasz Szczuczyn” i pracownik Biblioteki – Centrum Kultury w Szczuczynie.
Obchody nie zakończą się na jednej uroczystości. W najbliższych miesiącach mają odbywać się kolejne wydarzenia organizowane w kościele i dawnym klasztorze.
Miasto zbudowane z ambicji
Historia pijarów w Szczuczynie jest nierozerwalnie związana ze Stanisławem Antonim Szczuką – właścicielem tutejszych dóbr, sekretarzem i zaufanym doradcą króla Jana III Sobieskiego, parlamentarzystą, dyplomatą, a później podkanclerzym Wielkiego Księstwa Litewskiego.
Szczuka kupił wieś Szczuki-Litwa w 1683 roku i rozpoczął budowę prywatnego miasta. W 1692 roku uzyskał dla niego prawa miejskie nadane przez Jana III Sobieskiego. Nowy ośrodek miał rozwijać się na pograniczu polsko-pruskim, przyciągać kupców i rzemieślników, a także odgrywać ważną rolę administracyjną i handlową.
Ambicje fundatora sięgały jednak dalej. Szczuczyn miał być również ośrodkiem nauki. W 1696 roku Stanisław Antoni Szczuka wraz z żoną powołali fundację kolegium i kościoła. W przedsięwzięcie finansowo włączył się Jan III Sobieski. Budowę klasztoru rozpoczęto w 1697 roku. W kolejnych latach powstały kościół oraz budynek kolegium.
Pijarzy byli zakonem, którego główną misję stanowiło kształcenie dzieci i młodzieży. Szczuczyńskie kolegium stało się jednym z najważniejszych ośrodków edukacyjnych północno-wschodniej części Rzeczypospolitej. Uczyła się w nim młodzież szlachecka, mieszczańska i chłopska. Część uczniów pobierała naukę bezpłatnie, a ich edukację finansowano z dochodów dóbr należących do fundatora.
– Kolegium pijarskie w Szczuczynie było największą placówką oświatową na północno-wschodnim Mazowszu i Podlasiu. Kształciła się tutaj przede wszystkim młodzież szlachecka, ale także zdolni synowie mieszczan i włościan. Wielu z nich w przyszłości tworzyło elitę Rzeczypospolitej – podkreślał dr Waldemar Nikliński.
Pijarzy pozostali w pamięci
W szczuczyńskim kolegium uczyło się około 300 osób, z których połowa korzystała z bezpłatnej edukacji. W gronie jego absolwentów znaleźli się późniejsi uczeni, duchowni i nauczyciele. Z placówką związani byli między innymi Teodor i Jakub Wagowie oraz ks. Jakub Falkowski.
– Trzeba pamiętać, że pijarzy tworzyli fundamenty polskiego szkolnictwa. Ich działalność nie ograniczała się do nauczania religii. Przekazywali wiedzę, kształtowali umysły i wychowywali kolejne pokolenia – mówił Dariusz Antoniewicz z Bractwa Kurkowego.
Działalność pijarów w Szczuczynie zakończyła decyzja władz pruskich, które w 1805 roku skasowały klasztor. Kolegium przekształcono najpierw w wojskowy lazaret, a następnie w świecką Szkołę Wydziałową. Choć zakonnicy opuścili miasto, ich dorobek przetrwał w historii budynków, miejscowego szkolnictwa oraz ludzi, których wykształcili.
– Ktoś podczas uroczystości powiedział, że pijarzy wracają do Szczuczyna. Usłyszałem później trafniejsze zdanie: pijarzy nie wracają, bo oni tutaj byli, są i będą. Pozostają obecni duchowo w kościele i klasztorze ufundowanym w 1696 roku – mówił Janusz Siemion.
Znaczenie tego dziedzictwa podkreślał również ks. Piotr Kleczyński, proboszcz parafii pw. Imienia Najświętszej Maryi Panny w Szczuczynie.
– To szczególne miejsce. Znajduje się tutaj Muzeum Historii Szczuczyna, a każdy, kto odwiedza ten kompleks, może poznać dzieje pijarów oraz naszego kraju. Trzeba tę historię stale przypominać młodemu pokoleniu. Cieszę się, że parafianie dbają o jej upowszechnianie – powiedział.
Portret odnaleziony we Lwowie
Jednym z najważniejszych wydarzeń inauguracji było odsłonięcie portretów osób związanych z historią Szczuczyna i jego kolegium. W klasztornym korytarzu znalazły się wizerunki fundatora Stanisława Antoniego Szczuki, króla Jana III Sobieskiego, Teodora i Jakuba Wagów oraz ks. Jakuba Falkowskiego.
Prace przygotowali lokalny malarz Andrzej Borusiewicz oraz Olga Sokołowska. Ich powstanie było w znacznej mierze zasługą dr. Waldemara Niklińskiego, od lat zaangażowanego w dokumentowanie przeszłości Szczuczyna.
Szczególną wartość ma kopia portretu młodego Stanisława Antoniego Szczuki. Oryginał udało się odnaleźć w zbiorach Muzeum Historycznego we Lwowie. Poszukiwania trwały kilka lat i zostały utrudnione przez wybuch wojny w Ukrainie. Zaangażował się w nie Ralf Szczuka, potomek rodu, który odtworzył jego rozbudowane drzewo genealogiczne.
Dotychczas powszechnie znany był przede wszystkim portret fundatora znajdujący się w zbiorach wilanowskich, namalowany już po jego śmierci. Ze Lwowa nadszedł dobrej jakości skan drugiego wizerunku. Na jego podstawie Andrzej Borusiewicz przygotował kopię zaprezentowaną podczas jubileuszu.
– Sygnały, że we Lwowie znajduje się drugi portret Stanisława Antoniego Szczuki, docierały do nas od dawna. Zaczęliśmy go szukać trzy lub cztery lata temu. Niespełna miesiąc przed uroczystością otrzymaliśmy z muzeum skan w bardzo dobrej jakości i szybko zdecydowaliśmy, że przygotujemy kopię – opowiadał Janusz Siemion.
Portrety przekazane do klasztoru nie są wyłącznie dekoracją. Przywracają twarze ludziom, których nazwiska pozostały w książkach i dokumentach, lecz nie zawsze są znane współczesnym mieszkańcom.
Podręcznik używany przez sto lat
W klasztorze przygotowano także ekspozycję oryginalnych książek z XVIII wieku oraz publikacji związanych z pijarami. Wśród nich znalazło się dzieło Teodora Wagi „Historia książąt i królów polskich krótko zebrana”.
Pierwsze wydanie podręcznika ukazało się w 1767 roku. Publikacja była następnie wielokrotnie wznawiana, poprawiana i uzupełniana. Korzystano z niej przez niemal sto lat, a kolejne wydania drukowano między innymi w Warszawie, Krakowie, Poznaniu i Wilnie.
– Znamy 23 wydania tego podręcznika, publikowane od 1767 do 1864 roku. Przez ten czas zmieniał się język polski i wiedza historyczna. Joachim Lelewel, który traktował Teodora Wagę jako swojego mistrza, rozszerzył jego dzieło i uzupełnił je o opis panowania Stanisława Augusta Poniatowskiego – mówił dr Waldemar Nikliński.
Podczas spotkania przypomniano również postać ks. Jakuba Falkowskiego, pioniera edukacji osób niesłyszących. Jako pijar pracował w Szczuczynie, gdzie w 1802 roku poznał siedmioletniego, niesłyszącego Piotra Gąsowskiego i podjął się jego nauczania. To doświadczenie skłoniło go do dalszego zgłębiania metod pracy z osobami głuchymi. W 1817 roku założył w Warszawie pierwszą szkołę dla dzieci niesłyszących – Instytut Głuchoniemych.
Pamięć potrzebuje gospodarzy
W uroczystościach uczestniczyli także przedstawiciele Bractwa Kurkowego. Bernard Szymański, łomżyński król kurkowy, wskazywał, że obchody są przypomnieniem ludzi, którzy budowali nie tylko kościoły i szkoły, lecz także instytucje służące następnym pokoleniom.
– Rodzina Szczuków zapisała się w historii tego miejsca, doprowadzając do powstania dzieła, które służy do dzisiaj. Jeśli nie będziemy przypominać bohaterów i ludzi pozytywnie zapisanych w historii ojczyzny, stracimy część własnej tożsamości. Pamięć wymaga zaangażowania – mówił Bernard Szymański.
Jubileusz nie był więc wyłącznie spojrzeniem w przeszłość. Pokazał, że odziedziczone zabytki zachowują znaczenie tylko wtedy, gdy za murami idzie wiedza, a za pamięcią – konkretna praca. Wykonują ją dzisiaj mieszkańcy, parafia, Stowarzyszenie „Nasz Szczuczyn” oraz osoby, które nawet mieszkając tysiące kilometrów od rodzinnego miasta, nadal szukają związanych z nim dokumentów, książek i portretów.
Pijarzy opuścili Szczuczyn ponad dwa stulecia temu. Pozostawili jednak kościół, klasztor, tradycję szkoły i nazwiska uczonych. Po 330 latach ich dziedzictwo nie potrzebuje uroczystego powrotu. Potrzebuje pamięci, a w Szczuczynie najwyraźniej ma ona dobrych gospodarzy.

Komentarze