Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
poniedziałek, 28 września 2026 00:10
Reklama
Reklama
Wicemarszałek Sejmu w Łomży o rachunkach rolników. „Za tankowanie zapłaciłem 600 zł”

Krzysztof Bosak w Łomży: rolnicy liczą koszty, Konfederacja żąda zmian - [VIDEO]

Ile zostaje gospodarzowi, kiedy zapłaci za paliwo, nawozy, paszę i energię? Od tego pytania Krzysztof Bosak, wicemarszałek Sejmu, rozpoczął 24 września konferencję prasową na Starym Rynku w Łomży. Mówił o kosztach produkcji rolnej, przyszłości podlaskiego mleczarstwa i funduszach promocji żywności. W odpowiedzi na pytania dziennikarzy odniósł się także do sytuacji na rynku skupu oraz doniesień o możliwym porozumieniu prawicy przed wyborami do Senatu.

Przed spotkaniem z dziennikarzami wicemarszałek odwiedził gospodarstwo rolne. Jak relacjonował, jego właściciele utrzymują około 400 krów, gospodarują na 100 hektarach i zatrudniają kilka osób. Ten przykład posłużył mu do opisania wydatków, które trzeba ponieść, zanim produkty gospodarstwa trafią na rynek.

– Jadąc tutaj, musieliśmy zatankować. Za tankowanie zwykłego auta zapłaciłem 600 zł – mówił Bosak. – Osiem, dziewięć złotych to nie są ceny, na które przygotowani są rolnicy.

Polityk przekonywał, że rząd powinien obniżyć część podatków i opłat zawartych w cenie paliwa. Wskazywał na VAT, akcyzę i opłatę paliwową. Jego zdaniem wysokie ceny uderzają szczególnie mocno w gospodarstwa, które codziennie korzystają z maszyn i transportu.

Od ceny nawozów do elektrowni w Rybniku

Bosak mówił również o rosnących, według jego oceny, kosztach nawozów i gazu. Połączył sytuację rolników z polityką energetyczną państwa. Przywołał Elektrownię Rybnik, przed którą występował kilka dni wcześniej, i krytykował wyłączanie bloków węglowych oraz zwiększanie roli gazu w energetyce.

– Utrzymajmy to, co działa. Nie niszczmy naszej gospodarki, nie niszczmy naszej energetyki – apelował.

Podane przez wicemarszałka procentowe wzrosty cen gazu i nawozów nie zostały podczas konferencji poparte źródłami, które pozwalałyby je sprawdzić. W tekście traktujemy je zatem jako element jego argumentacji, a nie potwierdzone dane o rynku.

Obawy o podlaskie mleczarstwo

Towarzyszący wicemarszałkowi przedstawiciel Konfederacji mówił o znaczeniu produkcji mleka dla województwa podlaskiego. Zwracał uwagę, że wokół gospodarstw i mleczarni działają także firmy dostarczające sprzęt, paszę i usługi. Wyraził obawę, że rozwój produkcji mleczarskiej w Ukrainie może w przyszłości zwiększyć konkurencję dla polskich rolników.

Domagał się, by produkty sprowadzane na wspólny rynek spełniały wymagania porównywalne z tymi, które obowiązują producentów w Polsce. Przewidywany przez niego wpływ importu na podlaskie gospodarstwa pozostaje prognozą polityczną — podczas konferencji nie przedstawiono analizy pozwalającej określić jego skalę.

Bosak chce likwidacji funduszy promocji

Wicemarszałek ostro skrytykował fundusze promocji produktów rolno-spożywczych. Zarzucił, że część pieniędzy wpłacanych przez branżę jest wydawana w sposób, który nie służy rolnikom. Opowiedział się za likwidacją funduszy.

– Polscy gospodarze są mądrzy. Jeżeli będą chcieli coś promować, są w stanie między sobą się dogadać i pieniądze na promocję wydać – stwierdził.

W Polsce działa dziesięć takich funduszy. Krajowy Ośrodek Wsparcia Rolnictwa wyjaśnia, że decyzje o zasadach gospodarowania środkami podejmują komisje złożone z przedstawicieli branż, a KOWR administruje funduszami i obsługuje ich rachunki. Bosak nie przedstawił podczas konferencji dokumentów dotyczących konkretnych wydatków, które pozwoliłyby zweryfikować jego zarzuty. 

„Ryzyko powinno być podzielone”

Dziennikarze pytali również o niskie ceny skupu i gospodarstwa, które rezygnują z produkcji. Czy państwo powinno interweniować, jeśli rolnik ponosi coraz wyższe koszty, a sprzedaje swoje produkty tanio?

– Żeby polskie gospodarstwo i polskie rolnictwo przetrwało, moim zdaniem ryzyko powinno być podzielone – odpowiedział Bosak.

Zastrzegł, że nie postuluje administracyjnego ustalania cen. Wymienił natomiast ubezpieczenia, skup interwencyjny i skup po cenie minimalnej jako rozwiązania, które mogłyby chronić producentów przed gwałtownymi wahaniami na rynku.

– Nie może być tak, że będziemy co parę lat przestawiać rolnictwo na zupełnie inne tory, bo się zmieniły ceny – argumentował.

Na Starym Rynku padły też pytania wykraczające poza sprawy wsi. Zapytany o doniesienia dotyczące porozumienia ugrupowań prawicowych przed wyborami do Senatu, wicemarszałek zaprzeczył, by zapadły już ustalenia.

– Negocjacje się jeszcze nawet nie zaczęły, więc nie mogły się zakończyć – powiedział.

W sprawach rolnictwa Bosak przedstawił kierunek zmian, których chce Konfederacja: tańsze paliwo dzięki obniżeniu obciążeń, likwidację funduszy promocji oraz ochronę gospodarstw przed skutkami gwałtownych spadków cen skupu. Szczegółowych wyliczeń kosztów tych propozycji podczas łomżyńskiego spotkania nie przedstawił.


Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama