Alan Grunwald: W niedawnym wywiadzie dla Bogdana Rymanowskiego mówił Pan o trudnej sytuacji finansów publicznych i konieczności ograniczenia wydatków. Gdyby Konfederacja odpowiadała dziś za budżet państwa, gdzie szukałaby oszczędności? Jakie byłyby pierwsze decyzje?
Krzysztof Bosak: Zacząłbym od dokładnego przeglądu finansów państwa. Bez dostępu do danych Ministerstwa Finansów nie da się rzetelnie wskazać wszystkich miejsc, w których można ograniczyć wydatki. Teoretycznie obowiązuje zasada jawności finansów publicznych, ale w praktyce jest ona realizowana w niepełnym zakresie. O część wydatków próbujemy pytać w trybie dostępu do informacji publicznej albo poprzez interwencje poselskie.
Pierwszą decyzją byłoby więc zapewnienie pełnej przejrzystości wydatków instytucji publicznych. Dziś sprawozdania publikuje się często dopiero w następnym roku. Przy obecnych możliwościach technicznych informacje o wydatkach mogłyby być dostępne niemal na bieżąco. Każdy powinien móc sprawdzić, dokąd trafiają pieniądze, porównywać te wydatki i pytać o ich zasadność.
Jestem przekonany, że sama jawność uruchomiłaby proces racjonalizacji wydatków. Mogłyby wyjść na światło dzienne przypadki kierowania pieniędzy do zaprzyjaźnionych firm, fikcyjnego zatrudnienia czy innych nadużyć.
To pierwsza sprawa. Druga decyzja byłaby prosta: przestać ogłaszać nowe wydatki. Kiedy gospodarka rośnie, rosną również wpływy podatkowe. Problem polega na tym, że politycy zwiększają wydatki jeszcze szybciej. Gdyby na pewien czas powstrzymać się od tworzenia nowych zobowiązań, łatwiej byłoby ograniczyć deficyt.
Są też wydatki, które moim zdaniem należy zlikwidować. Zacząłbym od świadczeń wypłacanych osobom, które nie są obywatelami Polski i nie mieszkają w naszym kraju. Uważam, że trzeba przejrzeć przepisy dotyczące wypłaty trzynastej i czternastej emerytury za granicę oraz zasady przyznawania emerytury minimalnej cudzoziemcom. Chcemy również przeanalizować dostęp do innych świadczeń społecznych. Naszym zdaniem prawa obywateli i osób przebywających w Polsce powinny być w tym zakresie rozróżnione.
Przyjrzałbym się także różnym funduszom i kampaniom finansowanym ze środków publicznych. Podczas dzisiejszej konferencji w Łomży wskazywałem na fundusze promocji żywności. Mówiłem o kwocie przekraczającej 100 mln zł i możliwości przeznaczenia 3,5 proc. tych środków na obsługę funduszy. Mam poważne zastrzeżenia do sposobu wydawania tych pieniędzy. Podobnie oceniam część wydatków marketingowych w spółkach Skarbu Państwa i ministerstwach.
Trzeba też skuteczniej egzekwować podatki od zagranicznych korporacji, które przez lata wykazują w Polsce straty albo bardzo niewielkie zyski. W Kancelarii Prezesa Rady Ministrów mogłaby powstać jednostka zajmująca się stałym przeglądem wydatków państwa i wskazywaniem oszczędności.
A.G.: W tym samym wywiadzie wspominał Pan o możliwości ograniczenia trzynastej i czternastej emerytury. Co powiedziałby Pan osobom, dla których te świadczenia są ważną częścią domowego budżetu?
K.B.: Powiedziałem, że jeśli sytuacja finansów państwa pozostanie tak trudna jak obecnie albo jeszcze się pogorszy, trzeba będzie o tym rozmawiać. Nie jestem zwolennikiem odbierania pieniędzy ludziom, szczególnie tym, którzy żyją skromnie.
Emerytury powinny być waloryzowane. System powinien być skonstruowany tak, aby osoba otrzymująca minimalną emeryturę mogła utrzymać się z niej przez cały rok. Jeśli konieczne jest dodawanie trzynastej i czternastej wypłaty, to znaczy, że z systemem jest coś nie tak.
Krytykowaliśmy wprowadzenie tych świadczeń, ponieważ uznawaliśmy je za rozwiązanie populistyczne, a nie za trwałą naprawę systemu emerytalnego. Złożyliśmy także projekt ustawy dotyczący obciążeń ponoszonych przez pracujących emerytów, aby zostawało im więcej pieniędzy. Będziemy pracować nad kolejnymi rozwiązaniami.
Nie podchodzę jednak do tej sprawy dogmatycznie. Trzeba brać pod uwagę zarówno potrzeby emerytów, jak i możliwości budżetu. Przy bardzo wysokim deficycie państwo nie może pomijać żadnej ze stron tego równania.
A.G.: Interweniował Pan także w sprawie elektrowni w Rybniku i mówił o konieczności utrzymania energetyki węglowej. Jak powinien wyglądać polski miks energetyczny za 15–20 lat? Jaką rolę widzi Pan dla węgla, gazu, atomu i odnawialnych źródeł energii?
K.B.: Miks energetyczny powinien być zróżnicowany. Różne źródła wytwarzania energii pozwalają ograniczyć ryzyko związane ze zmianami cen surowców. Jeśli część energii będzie pochodzić z węgla, część z gazu, odnawialnych źródeł i atomu, wahania na jednym rynku nie będą tak mocno wpływać na całość systemu.
Uniezależniliśmy się od rosyjskiego gazu. Nie powinniśmy teraz tworzyć nowego uzależnienia od gazu pochodzącego z innego kierunku. Dlatego sprzeciwiamy się całkowitemu odchodzeniu od węgla.
Bloki energetyczne w Rybniku są stare, ale były wielokrotnie modernizowane. Nie trzeba już spłacać kredytów zaciągniętych na ich budowę. Jeżeli mamy działające bloki i własny węgiel, powinniśmy brać to pod uwagę. Uważam, że bez kosztów wynikających z unijnego systemu ETS energia z tych bloków mogłaby być bardzo konkurencyjna cenowo.
Budowa nowych bloków gazowych kosztuje miliardy złotych. Inwestycje w nie trwają, ale postępują zbyt wolno, a budowa elektrowni jądrowej jeszcze się nie rozpoczęła. W tej sytuacji nie widzę możliwości szybkiej rezygnacji z działających bloków węglowych.
A.G.: Polska przeznacza coraz większe środki na obronność i modernizację armii. Z jednej strony rośnie zagrożenie, z drugiej – zadłużenie państwa. Czy można wydać na obronność za dużo?
K.B.: Oczywiście można, choć nie sądzę, by obecnie był to przypadek Polski. Ze względu na agresywną politykę Rosji musimy ponosić wysokie wydatki na obronność.
Nie istnieje jednak matematyczny wzór, który pozwoliłby wyliczyć jedną właściwą kwotę. Nie ma sensu utrzymywać licznych sił zbrojnych bez odpowiedniego uzbrojenia. Polska zwiększa liczebność armii, więc musi zapewnić żołnierzom nowoczesny sprzęt.
Modernizacja postępuje, ale nierównomiernie. Powinniśmy ją przyspieszyć i w większym stopniu opierać na produkcji krajowej. Duże kwoty przeznaczono na zakupy w Stanach Zjednoczonych i Korei Południowej. W mojej ocenie część tych kontraktów zawarto w pośpiechu, bez odpowiednio wynegocjowanego offsetu i wiążących zobowiązań dotyczących transferu technologii.
Wydajemy ogromne pieniądze, lecz nie zawsze przekłada się to na trwały rozwój polskiego przemysłu zbrojeniowego. To powinno się zmienić.
A.G.: W debacie publicznej często pada stwierdzenie, że pomoc dla Ukrainy musi mieć swoje granice. Gdzie, Pana zdaniem, kończy się uzasadniona pomoc sąsiadowi, a zaczyna działanie kosztem polskiego interesu?
K.B.: Najpierw trzeba rozdzielić kilka różnych spraw. Wydatki na obywateli Ukrainy mieszkających w Polsce nie są tym samym co pomoc przekazywana państwu ukraińskiemu.
Kiedy rozpoczęła się pełnoskalowa inwazja i przybywali uchodźcy, zapewnienie im pilnej ochrony było konieczne. Osobną kwestią są zasady dostępu do świadczeń czy ochrony zdrowia po kilku latach pobytu w Polsce.
Oddzielnie trzeba oceniać pieniądze i sprzęt przekazywane na Ukrainę. Część pomocy wynika z decyzji polskich władz, część z ustaleń międzynarodowych. Mam zastrzeżenia zwłaszcza do mechanizmów, w których Polska uczestniczy w finansowaniu pomocy organizowanej przez Unię Europejską, a jej wpływ na warunki przekazywania i wykorzystania pieniędzy jest, moim zdaniem, zbyt mały.
Uważam, że polska pomoc powinna być prowadzona w sposób, który pozwala nam decydować o jej celach i kontrolować rezultaty. Trzeba wyraźnie oddzielić pomoc humanitarną od militarnej. W pierwszym przypadku chodzi na przykład o leki czy wsparcie dla ludzi, którzy stracili domy. W drugim – również o zdobywanie wiedzy przydatnej dla polskich sił zbrojnych.
Każdą decyzję powinniśmy podejmować z uwzględnieniem naszych możliwości oraz interesów gospodarczych, militarnych i dyplomatycznych. W mojej ocenie skala dotychczasowego transferu środków była zbyt duża.
Nie należy też obiecywać Polakom, że wszystkie te wydatki zostaną kiedyś zwrócone z rosyjskich reparacji. Nie ma dziś podstaw, by na tym opierać planowanie finansów państwa.
Decyzje o części mechanizmów finansowania zapadały jeszcze za rządów PiS, a obecny rząd je utrzymał. Odpowiedzialność za te rozwiązania nie ogranicza się więc do jednej strony sporu politycznego.
A.G.: Dziękuję za rozmowę.
K.B.: Dziękuję. Mam nadzieję, że uda się te sprawy zmienić.

![Krzysztof Bosak: „Najpierw trzeba zobaczyć, dokąd trafiają publiczne pieniądze” - [VIDEO] Krzysztof Bosak: „Najpierw trzeba zobaczyć, dokąd trafiają publiczne pieniądze” - [VIDEO]](https://static2.narew.info/data/articles/xl-krzysztof-bosak-najpierw-trzeba-zobaczyc-dokad-trafiaja-publiczne-pieniadze-video-1790690899-full.jpg)
Komentarze