Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
środa, 30 września 2026 00:13
Reklama
Reklama

W Janowie skończył się pułk. Nie skończyła się walka - [VIDEO]

Pod koniec września 1939 roku żołnierze 110. Rezerwowego Pułku Ułanów dotarli w okolice Janowa. Polska była już zaatakowana z dwóch stron, oddział poniósł straty, a wiadomość o kapitulacji Warszawy przekreśliła plan marszu na pomoc stolicy. Pułk rozwiązano. Część jego żołnierzy ruszyła jednak dalej, wśród nich mjr Henryk Dobrzański, późniejszy „Hubal”. W 87. rocznicę tamtych wydarzeń mieszkańcy gminy Kolno ponownie spotkali się w Janowie, by przypomnieć, co wydarzyło się tu we wrześniu 1939 roku.
W Janowie skończył się pułk. Nie skończyła się walka - [VIDEO]

Rezerwowy Pułk Ułanów formowano w Białymstoku, kiedy wojna już trwała. Dowodził nim ppłk Jerzy Dąmbrowski, a jego zastępcą był mjr Henryk Dobrzański. Po agresji Związku Sowieckiego oddział znalazł się między dwiema nacierającymi armiami. Walczył z Armią Czerwoną w rejonie Puszczy Augustowskiej i nad Biebrzą, ponosząc znaczne straty. Mimo to ruszył na południe z zamiarem dotarcia do walczącej Warszawy.

Do stolicy nie dotarł. O świcie 28 września, w rejonie Janowa koło Kolna, ppłk Dąmbrowski rozwiązał pozostałości pułku. Według opracowania Instytutu Pamięci Narodowej liczyły one wówczas około stu ułanów.

Decyzja o rozwiązaniu jednostki nie oznaczała jednak, że wszyscy jej żołnierze złożyli broń. Grupa dowodzona przez Dobrzańskiego kontynuowała marsz; sam Dąmbrowski z częścią ułanów zamierzał prowadzić działania na tyłach wroga. Dobrzański przeszedł później ze swoimi żołnierzami w Góry Świętokrzyskie. Jako „Hubal” dowodził Oddziałem Wydzielonym Wojska Polskiego i walczył do 30 kwietnia 1940 roku, kiedy zginął pod Anielinem w starciu z Niemcami.

Janowo jest więc jednym z miejsc na drodze żołnierzy, którzy po klęsce kampanii wrześniowej zdecydowali się walczyć dalej.

– Była to już bardzo trudna sytuacja na froncie. Mimo to żołnierze nie zdecydowali się złożyć broni. Podjęli decyzję o dalszej walce o wolność – mówił podczas tegorocznych obchodów Józef Wiśniewski, wójt gminy Kolno.

Rocznicowe spotkania odbywają się w Janowie od piętnastu lat. Tegoroczne uroczystości zorganizowano 27 września, dzień przed historyczną datą rozwiązania pułku. Ich częścią były msza, złożenie kwiatów i zapalenie zniczy przy pomniku.

Integralną częścią był pokaz kawaleryjski przygotowany przez Stowarzyszenie „Zagończycy”.

– Spotykamy się tutaj, żeby oddać hołd żołnierzom 110. Pułku Ułanów, ale też wszystkim, którzy walczyli o wolną ojczyznę – mówił Mariusz Wesołowski, dyrektor Centrum Kultury Gminy Kolno.

Zwracał uwagę, że w przygotowanie obchodów włączają się miejscowe zespoły śpiewacze, ochotnicze straże pożarne i kluby seniora. Obecność tylu środowisk sprawia, że wydarzenie nie ogranicza się do wojskowej historii zapisanej na pomniku. Mieszkańcy przypominają ją wspólnie słowem, muzyką i udziałem w uroczystości.

Senator Marek Adam Komorowski podkreślał, że pamięć o decyzjach podjętych przez żołnierzy w 1939 roku należy przekazać następnym pokoleniom.

– To nasi bohaterowie. W okresie próby stanęli w obronie ojczyzny. Pamięć o nich jest naszym obowiązkiem wobec przyszłych pokoleń – mówił Marek Komorowski.

Historia Janowa nie kończy się zatem na rozkazie rozwiązania pułku. Ten rozkaz zamknął jeden rozdział, ale losy żołnierzy potoczyły się dalej. Warto o nich opowiadać właśnie w tej kolejności: najpierw o stratach, wyczerpaniu i wiadomości z Warszawy, a potem o wyborach ludzi, którzy musieli zdecydować, co zrobią następnego dnia.



Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama