Coraz mniej Łomży w Nowym Jorku

  • 22.05.2017, 22:38 (aktualizacja 22.05.2017, 22:41)
  • Maciej Gryguc
Coraz mniej Łomży w Nowym Jorku
„Nowy Dziennik”, tygodnik polskiej społeczności w Nowym Jorku, ogłosił smutną nowinę: na Greenpoincie nie ma już „Łomżynianki”. Kultową dla polskiej dzielnicy restaurację zastąpiła restauracja koreańska.

Prezentujemy artykuł, jaki na ten temat, opublikował kilka dni temu „Nowy Dziennik”.    

„Zniknęła ikona Greenpointu • Koreańska restauracja zamiast Łomżynianki

Mieszkańcy Greenpointu, zarówno Polacy, jak i Amerykanie, z utęsknieniem czekali na dzień, w którym po długim remoncie lokal znajdujący się przy 646 Manhattan Avenue otworzy podwoje. Wszyscy smakosze dobrego polskiego jedzenia – a z takiego słynęła Łomżynianka – o czym przed laty pisały różne nowojorskie periodyki kulinarne, a nawet znane gazety, jak "Daily News" i "New York Times", doskonale wiedzieli, że po zakończeniu renowacji restauracja znów będzie serwowała świetne pierogi, gołąbki, bigos, golonkę, kotlety i wiele innych specjałów. Informacja o tym, że greenpoincka ikona będzie dalej działała, była przenoszona z ust do ust, mówiono także o możliwym powiększeniu jej wnętrza. Niestety remont niewielkiego pomieszczenia przedłużał się coraz bardziej, aż w końcu po ponad dwóch latach od zamknięcia restauracji z jej elewacji zniknął charakterystyczny szyld, później zmieniła ona wygląd zewnętrzny, aż w końcu nad wejściem i dużym frontowym oknem zawisnął napis "Bulbab Grill". To nazwa koreańskiej restauracji, która od niedawna działa w miejscu polskiej Łomżynianki. Takim obrotem sprawy zaskoczeni są nie tylko bywalcy kultowego lokalu, ale także jej właścicielka Janina Grzelczak. Okazało się, że właściciel budynku, w którym przez ponad 22 lata działała polska restauracja, bez jakiegokolwiek wypowiedzenia czy nawet poinformowania o swojej decyzji wynajął pomieszczenie innej firmie.

"Mieliśmy podpisaną wstępną umowę dotyczącą przedłużenia wynajmu po zakończeniu remontu. Przez pierwsze trzy miesiące, ze względu na moje straty związane z długim przestojem, miały obowiązywać stare warunki, a później mieliśmy podpisać kolejny, pięcioletni kontrakt na nowych warunkach, które nawet wcześniej wspólnie ustaliliśmy i zaakceptowaliśmy" – wyjaśnia właścicielka Łomżynianki. Niestety jeszcze w trakcie trwania wstępnej umowy – jak zapewnia pani Janina – właściciel budynku wynajął to pomieszczenie innej firmie, a rzeczy związane z polską restauracją znajdujące się w budynku oraz w piwnicy wyrzucił.

"Zdjął nawet nasz szyld i też go zniszczył, nawet nie wiem, gdzie go wyrzucił – skarży się pani Grzelczak, która przeżyła prawdziwy szok, gdy przechodząc ulicą zauważyła, co się dzieje w jej restauracji. – Gdy zobaczyłam, jak wyrzuca moje rzeczy, ugięły mi się nogi i myślałam, że dostanę zawału – podkreśla pani Janina dodając, że właściciel budynku nie tylko nie poinformował jej o swoich planach, ale nawet nie starał się wyjaśnić sprawy związanej z zobowiązaniami wynikającymi z umowy. – Do tej pory nawet mi nie oddał depozytu, który otrzymał" – twierdzi właścicielka Łomżynianki.

Z informacji dostępnych na stronach nowojorskiego Wydziału Budownictwa wynika, że właścicielem budynku przy 646 Manhattan Avenue na Greenpoincie jest Yueh H Li. Niestety nie udało nam się z nim skontaktować w celu uzyskania komentarza do zaistniałej sytuacji. Sprawą zajmuje się jednak adwokat, który reprezentuje Janinę Grzelczak.

Właścicielka kultowej restauracji zdradziła, że będzie chciała otworzyć ją w innym miejscu, jednak na razie nie wie jeszcze, gdzie. "Chciałabym w przyszłości wznowić działalność

Łomżynianki w jakiejkolwiek lokalizacji, ale obecnie nie mam nawet siły o tym myśleć. Jestem w takim dołku psychicznym, że nie mogę zebrać myśli – mówi ze smutkiem pani Janina. – Nie mogę zrozumieć, że ktoś mógł tak postąpić".

Łomżynianka działała na Greenpoincie od stycznia 1995 roku. Restauracja ta już dawno zyskała status lokalu kultowego i była jedynym polskim elementem, który znalazł się w amerykańskiej publikacji związanej z ikonami i charakterystycznymi miejscami na Greenpoincie”.

Źródło: www.dziennik.com. Zdjęcia Wojtek Maślanka/Nowy Dziennik

- To przykra wiadomość – mówi naszej redakcji łomżyniak, który spędził trochę czasu w Nowym Jorku. - Golonka z ziemniakami, surówką i kompotem za 4 dolary była tam po prostu wyśmienita.

Maciej Gryguc

Zdjęcia (1)

Podziel się:

Oceń:


Komentarze (2)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu _______. _________ z siedzibą w ________ jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.
Kalina
Kalina 16.07.2018, 10:14
Pamiętam jak byłam w Nowym Jorku 10 lat temu to całą rodziną poszliśmy tam na pyszne gołąbki. Danie jak u mamy - szkoda, że restauracja już nie istnieje, za to coraz więcej fast-foodów - od chemii zrobił mi się trądzik różowaty...walczę z nim do dziś i dalej szukam remedium https://www.opineo.pl/opinie/a…
fartuy2
fartuy2 25.05.2017, 09:52
Wielka szkoda, że restauracja została zamknięta i to w taki podły sposób. Jedzenie było świetne! Gorzej ze spalaniem tych wszystkich kalorii, ale na to też był sposób. Oczyściłem swój organizm z pomocą artykułów na tym blogu: http://www.ziolonawatrobe.pl

Pozostałe