Miłość do Ziemi Łomżyńskiej odziedziczyłem po dziadku  

  • 18.09.2018, 15:01 (aktualizacja 03.10.2018, 18:12)
  • Narew Info|www.narew.info|Polub dziś nasz Facebook
Miłość do Ziemi Łomżyńskiej odziedziczyłem po dziadku
Jestem bardzo dumny, że był moim dziadkiem. Nie miał wykształcenia cieśli, a rekonstruował zabytkowe chałupy, nie był zdunem, a stawiał piece, nie był murarzem, a zbudował pierwsze murowane domy we wsi, miał twarde od pracy dłonie, a robił misterne skrzypce - mówi Marek Olbryś.

Dyrektor Miejskiego Przedsiębiorstwa Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowej w Łomży (przedtem wieloletni wicedyrektor), specjalista od instalacji sanitarnych, polityk i samorządowiec, od kilku kadencji w Sejmiku województwa, obecnie wiceprzewodniczący. Bolesław Olbryś, ojciec Stanisława i dziadek Marka, takich funkcji nie sprawował, ale jest dla wnuka źródłem podziwu

Złote, twarde ręce

- Prosty człowiek, z podstawowym wykształceniem, został "człowiekiem renesansu", który potrafił zrobić prawie wszystko w dowolnym fachu budowlanym, a - bez przesady - wszystko w dziedzinie obróbki drewna. Do tego miał po prostu złote ręce - dodaje Marek Olbryś.

Henryk Gadomski poświęcił Bolesławowi Olbrysiowi wspomnienie zatytułowane "Ostatni lutnik kurpiowski". To opowieść o chłopaku z Kurpi urodzonym przed I wojną światową, który trafił z rodzicami na Białoruś w wojennej zawierusze. Wrócił potem na Kurpie, do Dębnik. W początkach lat. 30. ożenił się z Heleną z pobliskiej wsi.

- Wziął się na ambicję, że będzie miał murowany dom. Zaczął od zbudowania cegielni. Postawił dwa domy - sobie i przyjacielowi. Nie bardzo się to opłaciło, bo gdy przyszli Niemcy, to oczywiście zajęli murowany dom na swoją kwaterę, a dziadek z rodziną musiał się przenieść do chlewka – świat rodzinnych opowieści pasjonuje Marka Olbrysia.

Jako fachowiec Bolesław Olbryś nie był już wtedy całkowitym amatorem. Bo jeszcze jako nastolatek spotkał na swojej drodze Wincentego Chętnika i jego syna Adama. Wincenty był dla młodego Bolesława Olbrysia mistrzem. Z Adamem potem zwoził do Skansenu w Nowogrodzie stare kurpiowskie chałupy i tam je składali. Nie był rolnikiem - ot gospodarstwo takie, żeby mieć swoje mleko, kawałek mięsa, trochę kartofli i zboża. Na utrzymanie rodziny pracował w Skansenie u Adama Chętnika, a dorabiał "złotymi rękami" fachowca u sąsiadów. Jak nie było prądu, to zrobił wiatrak do napędzania urządzeń ciesielskich.

Narew Info|www.narew.info|Polub dziś nasz Facebook

Zdjęcia (7)

Podziel się:

Oceń:


Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu _______. _________ z siedzibą w ________ jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.

Pozostałe