Prokuratura postara się ustalić skąd w jednym z białostockich barów wziął się strzelający długopis i kto jest jego właścicielem (konstruktorem?). Kilka dni temu kula z tego urządzenia zraniła 33-letnią kobietę.
Jak informuje Komenda Wojewódzka Policji w Białymstoku w pierwszej fazie postępowania nie udało się jednoznacznie ustalić kto jest odpowiada za obecność niezwykłej broni w barze.
Podejrzewany był o to 57-letni mieszkaniec okolic Wysokiego Mazowieckiego. W jego mieszkaniu policjanci znaleźli amunicję (posiadał ją nielegalnie i za to odpowie), ale żadnych dowodów łączących go z długopisem.
Strzelający gadżet nie należał także do poszkodowanej, ani do mężczyzn, którzy się dosiedli do jej stolika i spowodowali wystrzał bawiąc się urządzeniem. Pocisk trafił w kufel, a potem rykoszetem w dłoń i klatkę piersiową kobiety, która została ranna, na szczęście niegroźnie.
Sprawa jest tajemnicza. A może trop prowadzi do Londynu? Wielbiciele postaci Jamesa Bonda, agenta brytyjskiego wywiadu, wiedzą jak chętnie posługiwał się on zegarkami z laserem, breloczkami z gazem czy długopisami z materiałem wybuchowym. A jeżeli to nie Bond odwiedził białostocki bar, to może chociaż „Q”, czyli pracownik MI 6 konstruujący dla agentów te wszystkie cudeńka techniki i wyobraźni.

Komentarze