Kaja Lenart: Województwo podlaskie stoi dziś przed ważnymi decyzjami, nowa perspektywa unijna, zmiany gospodarcze, przetasowania polityczne. Zacznijmy od funduszy. W strategii rozwoju Polski 2035 nie ma już programu Polska Wschodnia. Co to oznacza dla mieszkańców regionu?
Zbigniew Kasperczuk: Oznacza to, że po 2027 roku nie będziemy mieli funduszu, z którego korzystaliśmy w obecnej perspektywie. Program Polska Wschodnia dawał bezzwrotne dotacje, dzięki którym realizowaliśmy duże inwestycje takiej jak drogi, szkoły czy obiekty użyteczności publicznej. Teraz ten mechanizm znika.
Pan marszałek Łukasz Prokorym zapowiada, że pieniądze się nie skończą, tylko zmieni się formuła wsparcia. Jednak w mojej ocenie różnica jest zasadnicza. Dotacje bezzwrotne mają zostać zastąpione instrumentami kredytowymi, czyli długiem, który trzeba będzie spłacać.
Pojawia się nowy pomysł funduszu dla tzw. flanki wschodniej obejmującego m.in. Polskę, Finlandię, Estonię i Łotwę. To ma być program pomocowy, ale oparty na kredytach. Co więcej, wsparcie ma trafiać przede wszystkim do powiatów graniczących z Białorusią, czyli obszarów tzw. trudnego sąsiedztwa.
Jeśli więc nie będzie dotacji, a jedynie kredyty kierowane głównie do powiatów przygranicznych, może dojść do sytuacji, w której województwo podlaskie będzie rozwijało się w dwóch prędkościach. Powiat łomżyński z takiego mechanizmu wsparcia nie skorzysta, a środki skoncentrują się w gminach przygranicznych.
KL: Czyli realnie grożą nam mniejsze środki unijne niż w poprzedniej perspektywie, gdy funkcjonowały dodatkowe programy dla Polski Wschodniej?
ZK: Z konsultacji prowadzonych na poziomie ministerstwa wynika, że tak. Już sama likwidacja programu Polska Wschodnia oznacza ograniczenie środków. Musimy się liczyć z tym, że nie będzie takich inwestycji, jak w poprzednich latach.
KL: Czy w takim razie województwo podlaskie będzie miało większą samodzielność w decydowaniu o swoich potrzebach? Czy za zmianą mechanizmu pójdą większe pieniądze?
ZK: Nie sądzę. Trzeba oddzielić dwie kwestie. Fundusz dla Polski Wschodniej był dedykowany wyłącznie tym województwom. Teraz mówimy o bardziej scentralizowanym mechanizmie, w którym problemy regionów wschodnich mają być traktowane jako problemy całego kraju.
To oznacza, że będziemy konkurować o środki z dużymi aglomeracjami – Warszawą, Poznaniem, Wrocławiem. W mojej ocenie przy obecnym zarządzie województwa, wywodzącym się z Koalicji Obywatelskiej, może być trudno skutecznie zabiegać o bardzo duże środki. Mam wątpliwości, czy podołamy tej konkurencji. Wątpię w to. Podobnie patrzę na działania rządu koalicji, który zmienia model wsparcia dla regionów wschodnich. Obawiam się, że w tym nowym układzie Podlaskie może stracić.
KL: Czy Podlaskie się dziś rozwija czy zwija?
ZK: Moim zdaniem się zwija. Widać to przede wszystkim po demografii. Zarówno Łomża, jak i powiat łomżyński mają poważny problem z odpływem młodych ludzi. Wyjeżdżają w poszukiwaniu pracy i lepszych perspektyw. Jeśli nie będzie środków na promocję regionu i nowe inwestycje, trudno będzie ten trend odwrócić.
Patrząc szerzej, mam wrażenie, że województwo podlaskie jest marginalizowane. Przykładem są choćby drogi S8 i S16, które miały być realizowane w standardzie dróg ekspresowych. Dziś nie wygląda to tak, jak pierwotnie zapowiadano.
Do tego dochodzi sytuacja branży drzewnej i moratorium na wycinkę. W praktyce to właśnie województwo podlaskie zostało najmocniej objęte ograniczeniami w skali kraju, Mamy również trudności w transporcie – wojewódzka spółka PKS Nova zmaga się z poważnymi wyzwaniami. Gdy połączymy kwestie demografii, infrastruktury, ograniczeń w gospodarce i możliwego niedoboru środków unijnych, obraz przyszłości regionu nie wygląda optymistycznie. W tej konfiguracji przyszłość województwa podlaskiego – jak oceniam – może jawić się jako skansen.
KL: Duża część przedsiębiorców sprzeciwia się Krajowemu Systemowi e-Faktur. Czy w obecnej formie powinien zostać wstrzymany?
ZK: Tak, powinien zostać wstrzymany. Konfederacja sprzeciwiała się temu rozwiązaniu od początku. W 2020 roku, gdy odbywało się głosowanie nad wprowadzeniem KSeF, głosowaliśmy przeciwko. Wówczas również Koalicja Obywatelska była przeciwna, wskazując na zagrożenia związane z centralizacją wrażliwych danych.
Dziś system funkcjonuje za rządów Donalda Tuska i Koalicji Obywatelskiej. Uważamy, że centralizacja tak wrażliwych informacji, zwłaszcza w czasie wojny, jest rozwiązaniem ryzykownym. Nie powinno się skupiać wszystkich danych w jednym miejscu.
Jako przedsiębiorcy jesteśmy oburzeni, bo ten system oznacza kolejne obciążenia. Przed KSeF faktura trafiała bezpośrednio od kontrahenta do kontrahenta. W przypadku nieprawidłowości następowała kontrola urzędu skarbowego. Teraz dokument trafia najpierw do centralnego systemu państwowego, a dopiero później do odbiorcy. W naszej ocenie to forma stałej kontroli w czasie rzeczywistym.
Mówi się, że KSeF ma ograniczyć lukę VAT-owską, ale oznacza to, że na starcie dwa miliony przedsiębiorców traktowanych jest jak potencjalnie podejrzani. To podważa zaufanie między państwem, a przedsiębiorcami.
Niepokoi nas również udział firm zagranicznych w obsłudze systemu. W 2023 roku była to firma izraelska, obecnie francuska. Uważamy, że tak wrażliwe systemy powinny być w pełni nadzorowane krajowo. W Rumunii czy Hiszpanii podobne rozwiązania funkcjonują w ramach narodowych struktur, bez udziału podmiotów zewnętrznych.
W naszej ocenie KSeF w obecnym kształcie jest systemem niebezpiecznym i wymaga wstrzymania oraz ponownej analizy.
KL:
Czy mechanizm SAFE może mieć wpływ na samorządy i finanse publiczne w Polsce? Jak Pan to ocenia?
ZK: Obawiam się, że w praktyce różne nowe mechanizmy finansowe są konstruowane tak, by zwiększyć kontrolę nad obiegiem pieniędzy. Jako przedsiębiorcy widzimy to choćby na przykładzie systemu faktur elektronicznych. Tam argumentuje się, że chodzi o usprawnienie i uszczelnienie systemu, ale w efekcie pojawiają się kolejne obciążenia.
Proszę zwrócić uwagę, że aby pobierać faktury z systemu, biura rachunkowe muszą wykupywać odpowiednie pakiety. Te koszty są następnie przerzucane na przedsiębiorców. Sam dowiedziałem się od swojej księgowej, że opłaty związane z obsługą systemu będę ponosił jako firma.
Mówi się, że to rozwiązanie ekologiczne i ograniczy zużycie papieru. Tymczasem podczas szkolenia w Białymstoku, organizowanego przez firmę zajmującą się oprogramowaniem księgowym, przedstawiciele biur rachunkowych usłyszeli, że będą pracować dłużej i ze względu na niestabilność systemu drukować dokumenty w celach zabezpieczenia.
W mojej ocenie wprowadzono rozwiązanie bez odpowiedniego pilotażu. To eksperyment przeprowadzany na żywym organizmie gospodarki.
Dlatego Ruch Narodowy prowadzi na swoich stronach internetowych petycję sprzeciwiającą się dalszemu funkcjonowaniu systemu w obecnej formule. Chcemy doprowadzić do likwidacji KSeF w takim kształcie i zebrać jak najwięcej podpisów. Zachęcam do poparcia tej inicjatywy.
W całym kraju działa już kilkadziesiąt podobnych petycji przygotowanych przez różne organizacje, fundacje i stowarzyszenia, które sprzeciwiają się temu systemowi.
KL: W jakiej kondycji jest dziś Konfederacja w województwie podlaskim?
ZK: Konfederacja ma się bardzo dobrze w województwie podlaskim. To region, który – co pokazują wyniki wyborów parlamentarnych i samorządowych – sprzyja naszemu środowisku. Mamy wielu sympatyków i stabilne poparcie wyborców.
Jednocześnie nie stoimy w miejscu. Cały czas rozwijamy struktury i wzmacniamy obecność w poszczególnych powiatach. Nie jest przypadkiem, że dziś jesteśmy w Łomży. Odbywa się tu spotkanie działaczy Ruchu Narodowego i pracujemy nad dalszym rozwojem struktur w powiecie łomżyńskim. Chcemy być bliżej mieszkańców, ich codziennych problemów i realnych wyzwań. Naszym celem jest budowa silnych, lokalnych struktur, które będą nie tylko obecne w kampaniach wyborczych, ale będą na co dzień pracować w terenie i proponować konkretne rozwiązania.
KL: Co stało za decyzją o dołączeniu Piotra Modzelewskiego do Waszego ugrupowania i jaką rolę ma on odegrać w regionie?
ZK: Piotr Modzelewski to przede wszystkim bardzo doświadczony samorządowiec i polityk. Ma za sobą 18 lat działalności w partii politycznej, więc wnosi do naszego środowiska duże doświadczenie organizacyjne i polityczne.
Wielokrotnie podkreślał, że jego kręgosłup jest narodowy. W związku z tym naturalnie odnajduje się w Ruchu Narodowym i szerzej w Konfederacji. Uważam, że jego obecność wzmocni nasze struktury w regionie. Pierwsze wspólne działania pokazują, że może to być owocna współpraca.
KL: Radny Marcin Mieczkowski powiedział, że nie przyjąłby Piotra Modzelewskiego do Nowej Nadziei i Konfederacji. Jak Pan to komentuje?
ZK: Znam pana Mieczkowskiego i darzę go sympatią. Uważam jednak, że to polityk, który dopiero zdobywa doświadczenie samorządowe to jego pierwsza kadencja w Radzie Miasta. Myślę, że jeszcze wiele przed nim. Nie mam do niego żalu za tę wypowiedź. Polityka to różnica zdań. Wierzę natomiast, że zarówno Piotr Modzelewski, jak i Marcin Mieczkowski mogą wspólnie budować silne środowisko Konfederacji w Łomży.
Naszym celem jest rozwój struktur także w Radzie Miasta Łomża. Chcielibyśmy, aby w przyszłości powstał tam Klub Konfederacji, który będzie realnym głosem naszego środowiska.
KL: Jakie trzy sprawy powinny dziś być priorytetem dla Łomży i województwa podlaskiego?
ZK: Łomża, jak wiele miast tej wielkości, stoi dziś przed poważnym wyzwaniem demograficznym. To byłe miasto wojewódzkie, liczące około 60 tysięcy mieszkańców, z ambicjami i potencjałem. Najważniejszą sprawą jest zatrzymanie młodych ludzi.
Jeśli młodzi wyjeżdżają do Warszawy czy Białegostoku, to nawet dobra komunikacja – jak połączenia kolejowe ze stolicą – nie rozwiąże problemu. Chodzi o to, by tu chcieli pracować, rozwijać się i płacić podatki. Do tego potrzebne są inwestycje i dobre miejsca pracy.
To problem nie tylko Łomży, ale całego województwa. Widać to choćby na przykładzie transportu publicznego. Spółka PKS Nova ma trudności z utrzymaniem niektórych połączeń, bo przy spadającej liczbie mieszkańców część tras przestaje się kalkulować. Brak komunikacji oznacza wykluczenie – zwłaszcza dla mniejszych miejscowości i wsi na obrzeżach regionu.
Drugą kwestią jest sprawne funkcjonowanie samorządów. Sejmik Województwa Podlaskiego powinien skutecznie zabiegać o środki zewnętrzne, aby można było inwestować w infrastrukturę, zdrowie czy edukację. Z kolei samorząd miejski i powiatowy, które odpowiadają m.in. za szpitale i lokalne instytucje muszą działać jak jeden organizm. Bez współpracy różnych szczebli trudno mówić o stabilnym rozwoju.
Na początku powiedziałem dość pesymistycznie o marginalizacji regionu. Ale nie powinniśmy się poddawać. Samorządy i lokalne władze powinny zdecydowanie upominać się o równe traktowanie województwa podlaskiego.
Nie możemy pozwolić, by region był postrzegany wyłącznie jako bufor przy wschodniej granicy. Wojna i sytuacja geopolityczna wpływają na decyzje inwestorów, ale nie możemy się tym usprawiedliwiać. Trzeba robić swoje, konsekwentnie zabiegać o inwestycje, o środki i o rozwój, który nie będzie uzależniony wyłącznie od zewnętrznych narracji o „trudnym sąsiedztwie”.
![Na Starym Rynku - Zbigniew Kasperczuk - [VIDEO] Na Starym Rynku - Zbigniew Kasperczuk - [VIDEO]](https://static2.narew.info/data/articles/xl-na-starym-rynku-zbigniew-kasperczuk-video-1771076371-full.jpg)
![Gala Prymusów 2026 w Szkole Podstawowej nr 1 w Łomży - [VIDEO] Gala Prymusów 2026 w Szkole Podstawowej nr 1 w Łomży - [VIDEO]](https://static2.narew.info/data/articles/sm-16x9-gala-prymusow-2026-w-szkole-podstawowej-nr-1-w-lomzy-video-1774705694.jpg)
![Wielkanocne spotkanie w Szpitalu Wojewódzkim w Łomży. Mniej przemówień, więcej wspólnoty - [VIDEO] Wielkanocne spotkanie w Szpitalu Wojewódzkim w Łomży. Mniej przemówień, więcej wspólnoty - [VIDEO]](https://static2.narew.info/data/articles/sm-16x9-wielkanocne-spotkanie-w-szpitalu-wojewodzkim-w-lomzy-mniej-przemowien-wiecej-wspolnoty-video-1774968533.jpg)


![Stypendia dla młodych talentów wręczone w Łomży - [VIDEO] Stypendia dla młodych talentów wręczone w Łomży - [VIDEO]](https://static2.narew.info/data/articles/sm-16x9-stypendia-dla-mlodych-talentow-wreczone-w-lomzy-video-1774994114.jpg)
Komentarze