Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
wtorek, 21 kwietnia 2026 20:44
Reklama
Odkryto fundamenty dawnej „wodokaczki” w Łomży. Trwa walka o zachowanie zabytku i jego wykorzystanie jako atrakcji turystycznej.

Odkrycie „wodokaczki” nad Narwią. Co dalej z zabytkiem, który przypomniał Łomży o jej historii? - [VIDEO]

Podczas prac przy budowie bulwarów nad Narwią w Łomży natrafiono na wyjątkowe znalezisko – fundamenty dawnej wieży ciśnień z początku XX wieku, zwanej potocznie „wodokaczką”. To właśnie z tego miejsca mieszkańcy miasta czerpali wodę, zanim powstały wodociągi. Odkrycie wywołało żywą dyskusję wśród archeologów, konserwatorów, lokalnych działaczy i mieszkańców. Pojawiły się też pierwsze pomysły, jak zagospodarować to miejsce, by nie tylko je zabezpieczyć, ale również wykorzystać jako atrakcję turystyczną.
Odkrycie „wodokaczki” nad Narwią. Co dalej z zabytkiem, który przypomniał Łomży o jej historii? - [VIDEO]

Co odkryli archeolodzy?

Archeolog Przemysław Bogdanowicz, nadzorujący prace przy bulwarach, potwierdza, że natrafiono na pozostałości fundamentów wieży ciśnień z początku XX wieku:

- To pozostałości fundamentów wieży ciśnień, nazywanej wówczas wodokaczką. Pobierano tu wodę ze studni, pompowano do beczkowozów i rozwożono po Łomży. - mówił.

Obiekt ma około 7 × 7 metrów wewnątrz, a zewnętrzne mury – choć nierówne – sięgają około 9 metrów szerokości. Według szacunków konstrukcja mogła mieć około 17 metrów wysokości.

To ważny element infrastruktury sprzed ponad stu lat, z czasów, gdy Łomża nie posiadała jeszcze wodociągów. Wodę mieszkańcom dostarczali tzw. woziwodowie, którzy napełniali beczki właśnie przy tej stacji.

Konserwator: obrys, makieta, tablica informacyjna

Starszy inspektor ochrony zabytków Sławomir Zgrzywa podkreśla, że obiekt ma wartość historyczną i powinien zostać zachowany:

- Chcielibyśmy, żeby to zostało zachowane. Na nawierzchni nowej drogi w innym kolorze zostanie zaprezentowany obrys wieży ciśnień. Obok stanie makieta i tablica informacyjna. - opowiadał. 

Odbudowa całej wieży? Na razie to tylko teoretyczna możliwość. Jak mówi Zgrzywa, miasto nie złożyło jeszcze wniosku, a koszty mogłyby być znaczące.

Mieczkowski: trzeba stanąć w obronie zabytku

Najbardziej stanowczy głos w sprawie pochodzi od radnego Marcina Mieczkowskiego, który zapowiada, że będzie bronił zabytku przed zasypaniem lub zniszczeniem:

- To potężna rzecz, nie taka jak na zdjęciu. Chciałbym, żeby to było wyeksponowane. To historyczny obiekt i byłaby to duża atrakcja dla mieszkańców i turystów. - przyznał.

Mieczkowski podkreśla, że Łomża nie ma dużego przemysłu, dlatego turystyka powinna stać się jednym z filarów rozwoju miasta. Odkrycie wodokaczki może być jednym z elementów budowania lokalnej tożsamości i oferty dla odwiedzających.

Radny zapowiada, że temat poruszy na komisjach i sesji Rady Miasta. Jego zdaniem pierwszym krokiem powinno być zabezpieczenie terenu, by nie dopuścić do degradacji pozostałości.

- Dzisiaj jest Komisja Gospodarki Komunalnej, więc będę się starał poruszyć ten temat. Zapytam się, czy dysponujemy jakimiś środkami, żeby na tą chwilę zabezpieczyć ten teren, żeby to nie uległo dalszej degradacji. - mówił Radny Mieczkowski.

Jakie są możliwe scenariusze?

1. Zachowanie fundamentów i ich ekspozycja

Najbardziej realna opcja oznaczałaby tablicę informacyjną z historią wodokaczki, ustawienie makiety przedstawiającą budynek oraz wyeksponowanie obrysu w nawierzchni.

To rozwiązanie wskazywane przez konserwatora.

2. Odbudowa wieży ciśnień

Opcja ambitna, ale kosztowna. Wymagałaby decyzji miasta, pozyskania środków zewnętrznych oraz projektu. To niedoceniona okazja, by odbudować wieżę i zamienić ją w punkt widokowy. Możnaby było podziwiać z niej okolice, oraz dolinę Narwi.

Przykładowy pomysł na odbudowę:

Na razie brak formalnych wniosków. 

3. Włączenie obiektu w infrastrukturę bulwarów

Mieczkowski sugeruje, że można by nawet rozważyć rondo lub inne rozwiązanie urbanistyczne, które nie zniszczy zabytku, a jednocześnie wkomponuje go w przestrzeń.

4. Zasypanie i poprowadzenie drogi

To najgorszy scenariusz. Zagrzebanie historii pod asfaltem byłoby nie tylko stratą dla miasta, ale też zaprzepaszczeniem szansy na stworzenie nowej atrakcji. 



Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama