Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
środa, 24 czerwca 2026 01:23
Reklama
Reklama

Łomża w cieniu paktu migracyjnego. Protest na Starym Rynku - [VIDEO]

Na Starym Rynku w Łomży odbył się protest przeciwko unijnemu paktowi migracyjnemu. W piątkowe popołudnie zebrało się kilkadziesiąt osób, które przyszły zamanifestować sprzeciw wobec rozwiązań dotyczących migracji, relokacji i polityki azylowej Unii Europejskiej. Organizatorzy przekonywali, że chodzi przede wszystkim o bezpieczeństwo, suwerenność i prawo mieszkańców do wyrażenia sprzeciwu wobec decyzji podejmowanych – jak mówili – ponad ich głowami.
Łomża w cieniu paktu migracyjnego. Protest na Starym Rynku - [VIDEO]

Spotkanie miało być, według organizatorów, ponadpartyjne i obywatelskie. Na scenie wystąpili jednak przede wszystkim przedstawiciele środowisk związanych z prawicą i Konfederacją: Marcin Mieczkowski, radny Rady Miejskiej Łomży i szef lokalnych struktur Nowej Nadziei, oraz radny Piotr Modzelewski, działacz Ruchu Narodowego. Głos zabrał także Dariusz Syrnicki, który podkreślał, że nie należy do żadnej partii i nie zamierza kandydować w wyborach.

Marcin Mieczkowski przypominał, że podobne protesty i działania sprzeciwu odbywały się już wcześniej. Mówił o petycji online i papierowej, pod którą – według jego relacji – zebrano ponad 3 tysiące podpisów. Miało to wpłynąć na lokalne decyzje dotyczące sprzeciwu wobec lokowania w Łomży Centrum Integracji Cudzoziemców. Podobne stanowiska przyjmowano także na poziomie wojewódzkim.

– Spotkaliśmy się, żeby pokazać nasz sprzeciw wobec paktu migracyjnego i wobec tego, co dzieje się ponad naszymi głowami – mówił Marcin Mieczkowski.

Występujący wskazywali, że ich niepokój dotyczy przede wszystkim migracji masowej, zarówno nielegalnej, jak i – w ich ocenie – takiej legalnej, która byłaby jedynie formalnością na papierze. Organizatorzy podkreślali, że nie sprzeciwiają się pojedynczym osobom, lecz mechanizmom, które mogłyby doprowadzić do przyjmowania ludzi niewystarczająco zweryfikowanych.

– Nie jesteśmy przeciwko ludziom, tylko przeciwko temu, żeby wpuszczać ludzi, którzy nie są do końca zweryfikowani – przekonywał Marcin Mieczkowski.

W tle protestu pojawił się również spór o stanowisko Sejmiku Województwa Podlaskiego. W czerwcu 2025 roku sejmik przyjął dokument wyrażający sprzeciw wobec paktu migracyjnego. Sprawa wróciła w kwietniu 2026 roku, gdy większość radnych uchyliła wcześniejsze stanowisko. Organizatorzy protestu wiązali tę decyzję z presją finansową i sprawą unijnego dofinansowania dla Opery i Filharmonii Podlaskiej. W ich ocenie bezpieczeństwo mieszkańców nie powinno być przedmiotem politycznych ani finansowych targów.

– Bezpieczeństwo wszystkich Polaków nie jest na sprzedaż – mówił Piotr Modzelewski.

W tym miejscu warto uporządkować fakty. Pakt migracyjny zaczął obowiązywać w Unii Europejskiej 12 czerwca 2026 roku. Jest to pakiet przepisów dotyczących m.in. ochrony granic zewnętrznych, procedur azylowych, powrotów osób bez prawa pobytu oraz mechanizmu solidarności między państwami członkowskimi. Nie jest więc wyłącznie dokumentem o relokacji. Jednocześnie polski rząd informuje, że Polska nie będzie przyjmować migrantów z innych państw ani ponosić kosztów z tym związanych. Według MSWiA wyłączenie dotyczy mechanizmów relokacji i opłat, natomiast Polska ma wdrażać te rozwiązania, które dotyczą uszczelniania polityki migracyjnej, ochrony granicy i zwiększania bezpieczeństwa.

To rozróżnienie jest istotne, bo w debacie publicznej pakt migracyjny bardzo często staje się hasłem pojemnym, do którego dopisywane są zarówno konkretne przepisy, jak i obawy, przewidywania czy polityczne interpretacje. Uczestnicy łomżyńskiego protestu nie ukrywali, że ich sprzeciw ma charakter wyprzedzający. Obawiają się tego, co może wydarzyć się po 2026 roku.

Marcin Mieczkowski przekonywał, że obecne wyłączenie Polski z mechanizmu relokacji nie zamyka sprawy na przyszłość. W jego ocenie brak gwarancji co do kolejnych lat jest wystarczającym powodem, by już teraz manifestować sprzeciw.

Podobny ton pojawił się w wypowiedzi Dariusza Syrnickiego, który apelował, aby Polska uczyła się na doświadczeniach krajów Europy Zachodniej. Jego wystąpienie koncentrowało się wokół hasła „Polak mądry przed szkodą”. W jego ocenie Polska jest dziś postrzegana jako kraj bezpieczny, uporządkowany i atrakcyjny dla tych, którzy obserwują problemy społeczne części państw zachodnich.

– Mamy piękne miasto, piękną Polskę i mam głębokie odczucie, że komuś to bardzo przeszkadza – mówił Dariusz Syrnicki.

Wystąpienie miało wyraźnie emocjonalny charakter. Syrnicki mówił o obawie przed zmianą codziennego poczucia bezpieczeństwa i apelował, by nie ulegać – jak to określał – szantażowi finansowemu, moralnemu czy emocjonalnemu. Jego zdaniem samorządy nie powinny podejmować decyzji wbrew oczekiwaniom dużej części mieszkańców tylko dlatego, że stawką są środki finansowe.

W tym sporze spotykają się więc trzy porządki. Pierwszy to prawo unijne i mechanizmy zarządzania migracją. Drugi to lokalne obawy o bezpieczeństwo, które dla uczestników protestu są realne, nawet jeśli nie wynikają z konkretnych wydarzeń w samej Łomży. Trzeci to polityczny konflikt o to, gdzie przebiega granica między solidarnością europejską, interesem państwa, decyzjami samorządów i oczekiwaniami mieszkańców.

Organizatorzy protestu zapowiadali, że temat nie jest zamknięty. Mówili o kolejnych działaniach, petycjach i obecności podczas sesji sejmiku województwa. Podkreślali, że chcą wywierać presję na władze lokalne i regionalne, aby nie wycofywały się ze sprzeciwu wobec rozwiązań migracyjnych, które uznają za zagrożenie.

Łomżyński protest nie był dużym zgromadzeniem, ale pokazał, że temat migracji wraca również w miastach oddalonych od głównych szlaków migracyjnych. Właśnie tam debata najczęściej toczy się nie wokół tego, co już się wydarzyło, lecz wokół tego, czego mieszkańcy się obawiają.

Dlatego w tej sprawie szczególnie ważne są precyzja i odpowiedzialność za słowa. Migracja, bezpieczeństwo, granice i solidarność europejska to tematy zbyt poważne, by sprowadzać je wyłącznie do haseł. Z drugiej strony nie można też lekceważyć społecznych obaw, bo przemilczane wracają zwykle w ostrzejszej formie.

Na Starym Rynku w Łomży wybrzmiał głos sprzeciwu. Teraz najważniejsze będzie to, czy debata o migracji pozostanie rozmową o faktach, prawie i bezpieczeństwie, czy znów stanie się tylko kolejną odsłoną politycznego sporu, w którym więcej jest emocji niż odpowiedzi.


Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama