Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
poniedziałek, 3 sierpnia 2026 22:50
Reklama
Reklama
„Śladami Kisielnickich” pokazało, że pamięć o rodzie, który przez wieki kształtował tę ziemię, wciąż żyje – w opowieściach, w krajobrazie i w miejscu, które nadal tętni życiem.

Śladami rodu Kisielnickich. Kisielnica odkrywa swoje korzenie - [VIDEO]

Towarzystwo Przyjaciół Ziemi Łomżyńskiej zaprosiło mieszkańców regionu na wyjątkowe spotkanie „Śladami Kisielnickich”. W Kisielnicy, miejscu o ponad sześciusetletniej historii, lokalne dziedzictwo spotkało się ze współczesnością ośrodka jeździectwa i hipoterapii.
Śladami rodu Kisielnickich. Kisielnica odkrywa swoje korzenie - [VIDEO]

Trzy pokolenia w jednym miejscu

Wydarzenie odbyło się dzięki wsparciu Województwa Podlaskiego, strategicznego partnera Towarzystwa Przyjaciół Ziemi Łomżyńskiej. Maria Bauchrowicz-Tocka, wiceprezes TPZŁ, podkreślała:

- Pomysł mieliśmy od dawna, ale brakowało nam funduszy. Dzięki partnerstwu strategicznemu mogliśmy zaprosić członków i sympatyków. Proszę zauważyć – są tu trzy pokolenia ludzi. Oferta trafiła do każdego.

Spotkanie połączyło historię, kulturę, poezję i opowieści o lokalnych ikonach. W naturalnej scenerii ośrodka jeździeckiego uczestnicy dosłownie „szukali śladów Kisielnickich”.

Kisielnica – miejsce, które żyje historią

Dariusz Domasiewicz, dyrektor szpitala wojewódzkiego w Łomży, przypomniał, że początki Kisielnicy sięgają roku 1410.

- Ówczesny żołnierz, który walczył dla księcia Janusza, dostał w nagrodę tę ziemię. Przez ponad 600 lat pozostawała w rękach Kisielnickich.

Dziś ośrodek należy do szpitala i pełni funkcję centrum hipoterapii.

- Chcemy kultywować pamięć prawdziwych założycieli tego miejsca. A życie tu znów tętni – mamy dziesięć koni, a niedawno urodził się pierwszy od trzydziestu lat źrebak.

To symboliczny znak, że Kisielnica wraca do swoich jeździeckich korzeni.

Ród Kisielnickich – historia, która wciąż inspiruje

Karolina Skłodowska, historyczka i popularyzatorka kultury regionu, przedstawiła szeroką panoramę dziejów rodu.

- Protoplastą był Jakub z Łosewa w XV wieku. Rodzina miała kilka gałęzi – kisielnicką, stawiskowską i tę, która osiedliła się na południu Polski. To był klan ludzi pełniących ważne funkcje państwowe, świetnie gospodarujących, dbających o edukację i kulturę.

Ostatni dziedzic Kisielnicy prowadził nowoczesne – jak na swoje czasy – przedsięwzięcia: sad owocowy, plantację róż, szkołę, świetlicę i sklep.

- Niestety wojna obeszła się z majątkami okrutnie. Po niej w Kisielnicy działał PGR, a w Stawiskach stacja hodowli roślin.

Kossakowie – wielka sztuka i podlaskie korzenie

Spotkanie zbiegło się z rocznicami urodzin Wojciecha Kossaka i Marii Kisielnickiej‑Kossakowej. Skłodowska przypomniała:

- Wojciech Kossak był współtwórcą Panoramy Racławickiej. Był dumny z tego, że jest Polakiem. Odmówił namalowania portretu Hansa Franka, nie licząc się z konsekwencjami.

Rodzina Kossaków, związana z gałęzią stawiskowską Kisielnickich, wniosła do polskiej kultury nie tylko malarstwo, ale także literaturę – dzięki Marii Pawlikowskiej‑Jasnorzewskiej i Magdalenie Samozwaniec.

Dziedzictwo, które trwa

Choć z dawnego majątku zachował się jedynie spichlerz (dziś stajnia) i rządcówka, duch miejsca pozostał.

- Wojciech Kossak był wielkim wielbicielem koni i świetnym jeźdźcem. Cieszę się, że ta tradycja w ośrodku jeździectwa i hipoterapii została zachowana – mówiła Skłodowska.

Dzięki TPZŁ, wsparciu Urzędu Marszałkowskiego i zaangażowaniu lokalnych instytucji Kisielnica znów staje się przestrzenią, w której historia spotyka się z teraźniejszością.


Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama