Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
sobota, 29 sierpnia 2026 06:50
Reklama
Reklama

„Ziemia nie poczeka...” - [VIDEO]

„A chodźcież, ludzie! […] ziemia nie poczeka i trza kole niej robić”. Władysław Stanisław Reymont, „Chłopi”, część czwarta „Lato”.
„Ziemia nie poczeka...” - [VIDEO]

Reymont zamknął w jednym zdaniu prawdę, której rolnikom nie trzeba objaśniać. Ziemia nie poczeka na lepszą pogodę, korzystniejsze ceny ani wolny dzień gospodarza. Podczas Dożynek Województwa Podlaskiego w Dołubowie dziękowano więc za plony, ale także za pracę podporządkowaną rytmowi przyrody rozpoczynającą się długo przed żniwami i trwającą po złożeniu dożynkowego wieńca. Tegoroczny zbiór nie był rekordowy. Były przymrozki, nawalne deszcze i plony niższe od średnich. Było jednak za co dziękować i o czym rozmawiać, bo wieś nie żyje wyłącznie od święta.

Silny wiatr od rana próbował przejąć scenariusz uroczystości. Szarpał dekoracjami, sprawdzał solidność namiotów i przypominał, że w plenerze ostatnie słowo często należy do pogody. Dożynkowy korowód przeszedł jednak przez Dołubowo, wieńce dotarły na miejsce, a stoiska kół gospodyń przyjmowały kolejnych gości.

– Dożynki pokonały wiatr i to jest plus – podsumował Stanisław Derehajło.

Trafniej ująć się tego nie dało. Pogoda wcześniej sprawdzała rolników przez cały sezon. W Dołubowie dostała jeszcze jedną próbę, tym razem organizatorów i uczestników.

Wojewódzkie święto plonów każdego roku trafia do innej części Podlaskiego. Po ubiegłorocznych dożynkach w Małym Płocku tym razem gospodarzem zostało Dołubowo w gminie Dziadkowice, w powiecie siemiatyckim. Wydarzenie przygotowały wspólnie samorządy województwa, powiatu i gminy przy współpracy z diecezją drohiczyńską. Dożynki odbywały się pod honorowym patronatem Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi.

– Organizowanie wojewódzkich dożynek w różnych częściach regionu pozwala pokazywać mniejsze gminy, które na co dzień nie zawsze mają szansę szerzej się zaprezentować. Połączenie sił województwa, powiatu i gminy daje możliwość przygotowania święta ważnego dla całego regionu – mówił minister rolnictwa i rozwoju wsi Stefan Krajewski.

Modlitwa w dwóch świątyniach

Dożynkowy dzień rozpoczął się w cerkwi Opieki Matki Bożej w Czarnej Cerkiewnej, gdzie odprawiono Świętą Liturgię. Następnie w kościele Świętych Apostołów Piotra i Pawła w Dołubowie sprawowano mszę świętą. Później ulicami miejscowości przeszedł korowód z wieńcami.

– Zaczęliśmy, jak Pan Bóg przykazał: od modlitwy w cerkwi, potem w kościele. Teraz pokazujemy to, co najpiękniejsze w naszym regionie: wieńce, witacze, stroje, pieśni, lokalne potrawy i całe bogactwo podlaskiej tradycji – mówił marszałek województwa podlaskiego Łukasz Prokorym.

Dwie świątynie i jeden korowód dobrze opowiadały o tej części województwa. Wielowyznaniowość nie była punktem programu dopisanym dla porządku, lecz naturalnym porządkiem miejsca.

Starostowie dożynkowi przekazali marszałkowi bochen wypieczony z tegorocznego ziarna. Chleb został podzielony między uczestników. Gest powtarzany od pokoleń nie stracił znaczenia, szczególnie w roku, który nie należał do najłatwiejszych.

– Nie jest to sezon, który możemy uznać za rekordowy. Plony są raczej niższe od średnich. Potrzebujemy środków europejskich i krajowych, aby wzmacniać rolnictwo oraz przetwórstwo i zwiększać ich odporność na kryzysy – mówił Stefan Krajewski.

Jacek Piorunek, członek Zarządu Województwa Podlaskiego, zwracał uwagę, że mimo kapryśnej pogody wielu rolników, z którymi rozmawiał, oceniało tegoroczne zbiory z umiarkowanym zadowoleniem.

– Dziękujemy rolnikom za trud i za plony, dzięki którym możemy czuć się bezpiecznie pod względem zaopatrzenia mieszkańców województwa w żywność – podkreślał.

Wieś przygotowała własne święto

Dołubowo nie czekało z założonymi rękami na przyjazd oficjalnych gości i ustawienie sceny. Przygotowania było widać już wiele dni wcześniej. Mieszkańcy budowali witacze, ozdabiali posesje, płoty i słupy. Po zakończeniu codziennej pracy spotykali się, aby tworzyć dekoracje i wieńce.

– W mediach społecznościowych można było obserwować, jak mieszkańcy przygotowują wszystko po godzinach, z własnej inicjatywy. To pokazuje siłę lokalnej społeczności i jej zaangażowanie – podkreślał Łukasz Prokorym.

Największe wrażenie zrobiły na nim wieńce dożynkowe.

– Każdy jest dziełem sztuki. Trzeba ogromnych umiejętności, żeby z kłosów ułożyć koronę, krzyż czy wizerunek Matki Bożej. Za takim wieńcem stoją tygodnie cierpliwej pracy – mówił marszałek.

Najbardziej pomysłowy witacz dożynkowy przygotowali mieszkańcy Smolug. Przydrożne konstrukcje nie były jedynie dekoracją. Pokazywały, że gospodarze miejscowości sami nadali wojewódzkiemu świętu wygląd i charakter.

Z pola na Dożynki Prezydenckie

Najpiękniejszy wieniec przygotowało Koło Gospodyń Wiejskich w Żelechach. Drugie miejsce zajęła reprezentacja Szudziałowa, a trzecie przyznano Milejczycom i Pokaniewu. Zwycięskie dzieło będzie reprezentowało województwo podlaskie podczas Dożynek Prezydenckich. Wyniki konkursu ogłosił samorząd województwa.

Członkinie zwycięskiego koła Michalina Baczewska, Elżbieta Chludzińska, Agnieszka Truszkowska, Sylwia Marciniek i Danuta Rogowska zaczęły pracę już w czerwcu.

– Najpierw chodzimy po polach i szukamy najpiękniejszych kłosów. Nie każdy nadaje się do wieńca, który ma zdobyć pierwsze miejsce. Później zboże suszymy i wiążemy. Łącznie to około półtora miesiąca ciężkiej pracy – opowiadały.

Na pytanie, na co przeznaczą nagrodę, odpowiedziały bez długiej narady:

– Na odpoczynek.

Po półtora miesiąca wybierania, suszenia i wiązania kłosów nie był to plan wymagający dodatkowego uzasadnienia.

Podziękowania nie tylko w słowach

Podczas uroczystości uhonorowano osoby szczególnie zasłużone dla rolnictwa oraz rozwoju obszarów wiejskich. Wręczono odznaki „Zasłużony dla Rolnictwa” i Odznaki Honorowe Województwa Podlaskiego. Wyróżniono również pracowników Departamentu Rolnictwa i Rozwoju Obszarów Wiejskich urzędu marszałkowskiego za wieloletnią pracę na rzecz podlaskiej wsi.

Rozstrzygnięto także konkurs Państwowej Inspekcji Pracy „Żniwa mogą być bezpieczne”. Wśród wieńców, regionalnych potraw i koncertów ten punkt miał szczególne znaczenie. Żniwa są zwieńczeniem rolniczego roku, ale pozostają również czasem ciężkiej pracy przy maszynach, pod presją pogody i czasu.

Odznaczenie docenia dotychczasowy trud. Bezpieczeństwo pozwala wrócić do domu i pracować dalej.

Rolnictwo nie kończy się na polu

Dożynki bywają przedstawiane jako święto samych gospodarzy. Jerzy Leszczyński, radny sejmiku województwa podlaskiego, zwracał jednak uwagę, że rolnictwo tworzy znacznie szerszy system gospodarczy.

– Wokół gospodarstw działają zakłady przetwórcze, spółdzielnie mleczarskie, producenci maszyn i urządzeń, firmy paszowe, handel oraz doradztwo. Rolnictwo jest siłą napędową rozwoju naszego województwa – mówił.

Na znaczenie silnego przetwórstwa wskazywał również Stefan Krajewski. Bez niego nawet dobre zbiory nie gwarantują rolnikowi opłacalności, a właśnie rachunek ekonomiczny coraz częściej decyduje o przyszłości gospodarstw.

– Musimy stawiać na silne rolnictwo i silne przetwórstwo, aby były konkurencyjne i odporne na kryzysy – podkreślał minister.

Agnieszka Zawistowska, dyrektor białostockiego oddziału Krajowego Ośrodka Wsparcia Rolnictwa, przypomniała o pomocy dla gospodarstw znajdujących się w trudnej sytuacji finansowej. KOWR może wspierać ich restrukturyzację oraz udzielać nieoprocentowanych pożyczek pomocowych do 300 tys. zł na pięć lat.

– Takie wsparcie ma pomóc rolnikowi odzyskać równowagę i dalej prowadzić gospodarstwo, gdy opłacalność produkcji spada i pojawiają się problemy finansowe – wyjaśniała.

Adam Frankowski, dyrektor podlaskiego oddziału Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa w Łomży, mówił natomiast o stratach powodowanych przez przymrozki i ulewne deszcze. Zapowiedział również wcześniejsze rozpoczęcie wypłat środków.

– Zgodnie z zapowiedzią ministra Stefana Krajewskiego już we wrześniu mają zostać wypłacone zaliczki na poczet dopłat bezpośrednich. Od początku grudnia rozpoczniemy wydawanie decyzji i wypłacanie pozostałych należności – poinformował.

Koła, które napędzają wieś

Dożynkom towarzyszyły Nadbużański Festiwal Smaków, II Przegląd Kół Gospodyń Wiejskich Powiatu Siemiatyckiego, Dzień Gminy Dziadkowice oraz wojewódzki finał konkursu „Polska Smakuje”. Do udziału w przeglądzie zgłosiło się 25 kół.

Na stołach stanęły potrawy miejscowej kuchni, wypieki, przetwory i nalewki. Nie były kulinarnym dodatkiem do głównej uroczystości. Pokazywały dalszą drogę plonów: z pola do kuchni, z rodzinnego przepisu na wspólny stół.

– Koła gospodyń wykonują ogromną pracę dla swoich miejscowości. Podtrzymują tradycje, ale też integrują ludzi i zachęcają ich do wspólnego działania – mówiła Agnieszka Zawistowska.

Starosta siemiatycki Mariusz Cieślik przyznawał, że organizatorom szczególnie zależało na pokazaniu dorobku kół.

– Rolnicy i koła gospodyń są ze sobą mocno związani. Chcieliśmy, aby gospodynie zostały zauważone i docenione, bo to także ich święto – podkreślał.

Stefan Krajewski rozszerzał tę perspektywę na całą współczesną wieś.

– Wieś to nie tylko produkcja rolna. To również koła gospodyń, ochotnicze straże pożarne, stowarzyszenia i organizacje pozarządowe. Jest ich coraz więcej, a wspólne działanie samorządów pomaga rozwijać obszary wiejskie – mówił minister.

Na scenie wystąpił Zespół Folklorystyczny „Kalina” z Żurobic oraz dzieci z oddziału przedszkolnego. Wręczono także stypendia wójta gminy Dziadkowice uczniom osiągającym znakomite wyniki w nauce oraz nagrody za najlepsze rezultaty egzaminu ósmoklasisty.

W jednym dniu spotkały się trzy porządki: pamięć o tym, co przekazali poprzednicy, praca wykonywana obecnie oraz młodzi ludzie, od których zależy przyszłość miejscowości.

Ziemia nie jest z gumy

Najostrzejsze zdanie tego dnia nie padło podczas oficjalnego przemówienia. Wypowiedział je Stanisław Derehajło, mówiąc o przyszłości rolnictwa.

– Liczba ludzi na świecie rośnie, ziemi rolnej nie przybywa. Musimy o nią dbać i produkować żywność tak, aby jej wystarczyło. Ziemia uprawna nie jest z gumy – zauważył.

Zaapelował również, aby podczas kolejnych dożynek jeszcze więcej miejsca poświęcić samym rolnikom, ich codziennej pracy i problemom. Wieś potrzebuje bowiem nie tylko święta, lecz także warunków, które zatrzymają na niej młodych ludzi.

Mariusz Cieślik przypominał, że praca rolnika nie zamyka się między wiosennym siewem a sierpniowym wieńcem.

– Dożynki są podziękowaniem za plony, ale gospodarstwo pracuje przez cały rok. Życzę rolnikom przede wszystkim opłacalności produkcji, bo to ona daje możliwość dalszej pracy i rozwoju – mówił starosta.

To ważne dopowiedzenie. Szacunek dla chleba nie może kończyć się na uroczystym geście. Za każdym bochenkiem stoją koszty paliwa, nawozów, energii i maszyn, ryzyko pogodowe oraz ceny, na które producent często ma najmniejszy wpływ. Dożynkowy wieniec pokazuje plon. Nie pokazuje rachunków, które przyszły razem z nim.

Wieczorem miejsce obrzędów zajęły koncerty. Na scenie wystąpili Prymaki, Rokiczanka, Zenek Martyniuk z zespołem i Skolim. Był czas na zabawę, bo dożynki bez muzyki i tańca byłyby jedynie uroczystym zebraniem.

Najwięcej o tegorocznym święcie mówił jednak zwycięski wieniec z Żelech. Najpierw trzeba było chodzić po polach i wybierać kłosy. Później je wysuszyć, posegregować i związać. Półtora miesiąca pracy po to, by przez jeden dzień stały się koroną wojewódzkich dożynek, a następnie reprezentowały Podlaskie podczas Dożynek Prezydenckich.

Nazajutrz wieniec pozostał gotowy. Ziemia już czekała na kolejną pracę.



Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama