Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
środa, 21 października 2026 00:27
Reklama
Reklama
Kisielnica po raz kolejny stała się miejscem spotkania historii, kultury i lokalnej społeczności. Organizatorzy chcą, by wydarzenie na stałe wpisało się w kalendarz regionu.

„U Kisielnickich w Kisielnicy”. Historia, tradycja i kultura w zabytkowym parku - [VIDEO]

Historia rodu Kisielnickich, związki z rodziną Kossaków, opowieści o przedwojennym jeździectwie oraz wspólne spotkanie miłośników historii i kultury. W zabytkowym parku w Kisielnicy odbyło się drugie wydarzenie z cyklu „U Kisielnickich w Kisielnicy”, organizowane przez Oddział Towarzystwa Przyjaciół Ziemi Łomżyńskiej w Łomży.
„U Kisielnickich w Kisielnicy”. Historia, tradycja i kultura w zabytkowym parku - [VIDEO]

Spotkanie połączyło popularyzację lokalnego dziedzictwa z integracją mieszkańców. W programie znalazły się prelekcje historyczne, wspólne czytanie poezji, występy muzyczne oraz spotkanie przy ognisku.

Jak podkreślał Jacek Piorunek, członek zarządu województwa podlaskiego, wydarzenie wpisuje się w szerszy plan ożywiania ośrodka jeździectwa i hipoterapii w Kisielnicy.

– Chcemy, żeby ośrodek hipoterapii usytuowany przy Szpitalu Wojewódzkim w Łomży, ale miejscowo w Kisielnicy, żył, funkcjonował i był bardzo aktywny. Nie tylko hipoterapia, bo to jest sprawa najważniejsza, sprawy zdrowotne, ale również liczymy na to, że będzie żył w innych obszarach – mówił.

Jak zaznaczył, samorząd województwa jest otwarty na współpracę z organizacjami społecznymi.

– Samorząd województwa jest otwarty na wszelkiego rodzaju organizacje, wszystkich, którzy chcą tutaj być i organizować swoje przedsięwzięcia. Takim partnerem jest właśnie Towarzystwo Przyjaciół Ziemi Łomżyńskiej, które już po raz kolejny organizuje pogadanki na temat rodu Kisielnickich – podkreślił. 

O historii miejsca mówiła Karolina Skłodowska, członek zarządu oddziału Towarzystwa Przyjaciół Ziemi Łomżyńskiej.

– Kisielnica to miejsce inspirujące. Ma bardzo długą tradycję w rękach jednego rodu. Była ponad 500 lat i dzisiaj skłaniamy się ku tej tradycji. Powracamy do tego, co się działo przez lata – mówiła. 

Podczas swojego wystąpienia przybliżyła związki Kisielnickich z rodziną Kossaków.

– Początkowo wydawało mi się, że Wojciech Kossak nie ma nic wspólnego z Kisielnicą. Okazuje się jednak, że przez swoją żonę Annę Kisielnicką, która się tutaj urodziła, te związki są bardzo bliskie. Dzisiaj głównie będę mówiła o Wojciechu Kossaku i Marii Kisielnickiej, która była ostoją tej rodziny – opowiadała. 

Jak podkreśliła, postać Wojciecha Kossaka to nie tylko wybitny artysta, ale również człowiek mocno związany z historią i kulturą Polski.

– Był niezwykłą postacią i bardzo oddany nurtowi narodowemu w sztuce. Malował portrety między innymi Józefa Piłsudskiego i prezydenta Mościckiego, ale cały czas skupiał się na malarstwie historyczno-batalistycznym – mówiła. 

Wiceprezes Zarządu Towarzystwa Przyjaciół Ziemi Łomżyńskiej Maria Bauchrowicz-Tocka podkreślała, że Kisielniccy pozostawili po sobie wyjątkowe dziedzictwo.

– Kisielniccy byli tak bogatą rodziną, jeżeli chodzi o wiadomości historyczne, i tak głęboko wpisali się w historię kraju i ziemi łomżyńskiej, że można tutaj spotkania organizować cyklicznie – mówiła. 

Jak zaznaczyła, wydarzenie przyciągnęło mieszkańców w różnym wieku.

– Cieszymy się, że są tutaj trzy pokolenia ludzi. Nasza oferta kulturalno-historyczna i rozrywkowa trafiła do tak wielu osób. Nasze spotkanie to nie tylko integracja, ale także wiedza i popularyzacja tej wiedzy – podkreśliła. 

Jednym z tematów była także mało znana historia zawodów jeździeckich organizowanych przed wojną w Łomży.

– Pierwsze takie zawody jeździeckie ziemi łomżyńskiej odbyły się w 1929 roku. W kolejnych latach były następne edycje. Jak pisała ówczesna łomżyńska prasa, ponad dwa tysiące ludzi przychodziło na udekorowane trybuny, żeby obserwować jeźdźców – opowiadała. 

Gospodarzem wydarzenia był ośrodek jeździectwa i hipoterapii działający w strukturach Szpitala Wojewódzkiego w Łomży. Dyrektor placówki Dariusz Domasiewicz przypomniał, że miejsce przechodzi obecnie znaczącą przemianę.

– Półtora roku temu, kiedy zostałem dyrektorem szpitala, było tutaj jak było. Zainwestowaliśmy środki i dzisiaj jest to bardzo piękne miejsce. Oczywiście potrzebuje jeszcze wielu remontów, ale dzięki temu, że upiększyliśmy to miejsce, pojawiają się imprezy integracyjne – mówił. 

Jak podkreślił, celem jest przywracanie pamięci o historii Kisielnicy.

– Wracamy do tamtych czasów, pokazujemy jak ważny był ten ród dla tej ziemi. To ponad trzy tysiące hektarów, założenie miasta Stawiski i całej infrastruktury. To naprawdę bardzo ważny ród, o którym trzeba mówić i przypominać – zaznaczył. 

Organizatorzy zapowiadają, że spotkania będą kontynuowane.

– Chcemy, aby te spotkania były cykliczne. Nazwałem to roboczo „cztery pory roku”, a więc jedno spotkanie każdego kwartału – zapowiedział Dariusz Domasiewicz.


Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama