Podczas swojego pobytu zdążył już zwiedzić okolicę – szczególnie zachwycił go Las Jednaczewski, gdzie zdecydował się spędzić noc przy grobli. Jak sam mówi, było pięknie i bezpiecznie. To niezwykle miłe usłyszeć takie słowa – szczególnie dla mnie, rodowitego łomżyniaka.
A gdzie samochodzik?

Oczywiście – zaparkowany na poboczu wyobraźni. Zamiast pogoni za złoczyńcami i zaginionymi skarbami, nasz bohater z uśmiechem goni dziś dobre chwile – także te z łomżyńskiej starówki. Może nie tropi już tajemnic, ale sam jest jedną z nich – kolorową, inspirującą i pełną opowieści.
Dziękujemy za wizytę i… do zobaczenia na szlaku!


Komentarze