Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
czwartek, 13 sierpnia 2026 19:25
Reklama
Reklama

Chleb, który pamięta ręce - [VIDEO]

„Do kraju tego, gdzie kruszynę chleba Podnoszą z ziemi przez uszanowanie…” Cyprian Kamil Norwid, Moja piosnka II Kruszyna chleba podniesiona z ziemi, znak krzyża kreślony przed ukrojeniem pierwszej kromki, ziarno rozcierane w dłoniach, sierp błyszczący pośród dojrzałych kłosów – te obrazy należą do świata, który odchodzi, jeśli nie potrafimy przekazać go następnym pokoleniom. W Ciechanowcu tradycja nie została jednak zamknięta w muzealnej gablocie. Podczas XXIV Podlaskiego Święta Chleba wyszła na pole, uruchomiła dawne maszyny, rozpaliła plenerowy piec i znów zgromadziła ludzi wokół wspólnego stołu.
Chleb, który pamięta ręce - [VIDEO]

W niedzielę 9 sierpnia Muzeum Rolnictwa im. ks. Krzysztofa Kluka odwiedziło kilkadziesiąt tysięcy osób. Jedna z największych imprez folklorystycznych w regionie połączyła dawne obrzędy żniwne, pokazy pracy rolników, paradę zabytkowych maszyn, rękodzieło, regionalne potrawy oraz muzykę. Najważniejszy pozostał jednak chleb – nie jako jeszcze jeden produkt wystawiony na sprzedaż, lecz zwieńczenie pracy wielu ludzi i jeden z najmocniejszych symboli polskiej kultury.

Podlaskie Święto Chleba organizowane jest od początku XXI wieku, ale jego korzenie sięgają wcześniejszych dożynek w skansenie, urządzanych w Ciechanowcu przez kilkanaście lat. Zmieniła się nazwa, rozrósł program, przybyło gości, lecz sens pozostał ten sam: podziękować za plony i przypomnieć drogę prowadzącą od ziarna do bochenka.

Święto zaczęło się od dziękczynienia Uroczystość rozpoczęła msza święta w zabytkowym kościele pw. Wszystkich Świętych na terenie skansenu. Po nabożeństwie uczestnicy przeszli z wieńcem dożynkowym pod pałac, gdzie oficjalnie otwarto tegoroczne święto.

W tym przemarszu było coś więcej niż barwny element programu. Wieniec spleciony z kłosów, kwiatów i ziół od stuleci oznaczał zakończenie najważniejszych prac polowych. Był znakiem wdzięczności za zebrane plony, ale również nadziei, że ziemia nie poskąpi ich w kolejnym roku.

– Chleb jest symbolem, który łączy mieszkańców naszego regionu i całej naszej ojczyzny – mówił wojewoda podlaski Jacek Brzozowski. – To wydarzenie skupia wiele tysięcy ludzi, przyjeżdżających nie tylko z Podlasia, aby być razem i w wyjątkowy sposób celebrować ten dzień.

Z pola na stół droga nie jest krótka Podczas Podlaskiego Święta Chleba można było prześledzić niemal całą drogę od dojrzałego kłosa do pachnącego bochenka.

Orszak żniwny wyruszył na pole, gdzie prezentowano żęcie sierpem i ręczne koszenie kosą. Następnie odbyły się pokazy młócenia zboża przy wykorzystaniu dawnych urządzeń i maszyn.

Dla najmłodszych była to lekcja, której nie zastąpi najlepiej ilustrowany podręcznik. Dzieci mogły zobaczyć, że chleb nie zaczyna się na sklepowej półce, a żniwa nie zawsze oznaczały klimatyzowaną kabinę kombajnu. Każdy snop trzeba było związać, przewieźć i wymłócić, ziarno oczyścić, a później zmielić. Dopiero wtedy pracę rozpoczynali piekarze.

– Takie święto jest okazją, aby pokazać dzieciom polską tradycję. Mogą zobaczyć stroje ludowe, dowiedzieć się, jak dawniej wyglądało rolnictwo, i porównać je ze współczesnym. Te, które nie znają życia wsi, mogą zetknąć się z nim po raz pierwszy – podkreślała posłanka Alicja Łepkowska-Gołaś.

Minister rolnictwa i rozwoju wsi Stefan Krajewski zwracał uwagę, że wydarzenie pozwala nie tylko oglądać dawne obrzędy, lecz także poznawać regionalne receptury i smaki.

– Podlaskie Święto Chleba na stałe wpisało się w kalendarze mieszkańców województwa podlaskiego, ale przyjeżdżają tu także goście z sąsiednich województw i innych części kraju. Mogą poznać naszą tożsamość, kulturę i tradycję, a jednocześnie spróbować produktów przygotowanych według starych, sprawdzonych przepisów, wyrastających z lokalnej kuchni – mówił Stefan Krajewski, gratulując dyrekcji i pracownikom muzeum przygotowania wydarzenia.

Przepiórka, która nie była ptakiem Jednym z najciekawszych momentów pokazu było oborywanie przepiórki – dawny obrzęd kończący żniwa. Nazwa może zmylić, ponieważ „przepiórką” nazywano pozostawioną na polu kępę niezżętego zboża. Kłosy splatano, wiązano i ozdabiano kwiatami, a ziemię wokół nich oczyszczano, niekiedy symbolicznie oborywano.

Ostatniej garści zboża nie pozostawiano przypadkiem. Obrzęd wyrażał wdzięczność za plony i szacunek wobec ziemi, od której zależał los gospodarstwa. Miał również zapewnić urodzaj w następnym roku. Jedna niewielka kępa mieściła więc w sobie cały chłopski kalendarz: koniec pracy, podziękowanie i nadzieję na kolejne żniwa.

W programie znalazło się także tradycyjne święcenie zwierząt. Dawniej gospodarskie stado stanowiło podstawę utrzymania rodziny, dlatego troska o jego zdrowie splatała się z religijnymi zwyczajami i rytmem życia wsi. Takie obrzędy przypominają, że ludowa kultura nie powstała na scenie. Wyrastała z codziennej pracy, zależności od natury i potrzeby oswojenia tego, na co człowiek nie miał wpływu.

Ani jednej zmarnowanej okruszyny

Jedną z najbardziej osobistych opowieści podzieliła się Alicja Łepkowska-Gołaś. Wspomnienie rodzinnego domu pokazało, że szacunek do chleba nie był dawniej odświętną deklaracją, lecz codziennym gestem.

– Pamiętam, jak chleb był traktowany w moim domu. Babcia piekła go sama, przed krojeniem zawsze robiła znak krzyża, a bochenek przyciskała do piersi, do serca. Nie marnowała się ani jedna okruszyna. Zbierało się je i oddawało ptactwu: kurom czy gęsiom – wspominała posłanka. – To także okazja, aby podziękować rolnikom, młynarzom i piekarzom za ich ciężką pracę.

Podobny wymiar chleba przywołała senator Anna Bogucka.

– Chleb to dostatek, ale także symbol jedności. Dzięki ciężkiej pracy rolników możemy mieć na naszych stołach zdrowy, polski, pachnący bochenek. Życzę, aby żadnej polskiej rodzinie nigdy go nie zabrakło – mówiła.

Za każdym bochenkiem stoi długi łańcuch pracy: przygotowanie ziarna, uprawa ziemi, ochrona roślin, żniwa, suszenie i przechowywanie zbóż, przemiał, wyrabianie ciasta, fermentacja oraz wypiek. Święto w Ciechanowcu przypominało o wszystkich ogniwach tej drogi – rolnikach, młynarzach i piekarzach.

– To dzień wdzięczności wobec ludzi, dzięki którym na naszych stołach znajduje się zdrowa, polska żywność – podkreślał Adam Frankowski, dyrektor Podlaskiego Oddziału Regionalnego Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa. – Chleb jest symbolem jedności i pokoju. Rolnikom życzę jak najlepszych plonów oraz jak najmniej problemów, z którymi muszą mierzyć się w swojej pracy.

Bochenki z Polski i Litwy W plenerowym piecu opalanym drewnem wypiekano tradycyjny chleb, którego mogli skosztować uczestnicy wydarzenia. Własne wyroby prezentowało również ponad 20 firm piekarskich z różnych regionów Polski oraz z Litwy.

Na stoiskach można było porównać chleby żytnie, pszenne i mieszane, wypieki na naturalnym zakwasie, pieczywo z ziarnami oraz bochenki przygotowywane według receptur przekazywanych w rodzinach i piekarniach od pokoleń. Różniły się smakiem, zapachem i rodzajem skórki, lecz wszystkie przypominały, że pieczywo jest częścią regionalnej tożsamości.

Tradycyjny chleb wymaga czasu. Zakwasu nie da się pogonić urzędowym pismem, a ciasta przekonać, by rosło szybciej, ponieważ program uroczystości jest napięty. Właśnie ta cierpliwość stanowi dziś jedną z najcenniejszych lekcji dawnego piekarstwa.

Tradycję wspieramy także podczas zakupów Podlaskie Święto Chleba nie kończy się wraz z ostatnim pokazem i zamknięciem stoisk. Jego dalszy ciąg rozgrywa się każdego dnia przy sklepowej półce. Poseł Jacek Bogucki przypominał, że szacunek dla pracy rolników może przyjmować bardzo konkretną postać – wybór żywności pochodzącej od polskich producentów.

– Podlaskie Święto Chleba podsumowuje pracę całego zespołu ludzi, dzięki którym z ziarna powstaje bochenek. Polska ma niezwykłe bogactwo gatunków i rodzajów pieczywa, ale także głęboko zakorzenioną tradycję szacunku dla chleba – mówił Jacek Bogucki. – Zachęcam konsumentów, aby za trud rolników odpłacali, kupując polskie produkty, najlepiej bezpośrednio od lokalnych producentów.

Kupowanie chleba w miejscowej piekarni, mąki z regionalnego młyna, miodu od pobliskiego pszczelarza czy przetworów oferowanych przez koła gospodyń wiejskich nie jest jedynie wyborem smaku. To decyzja, dzięki której pieniądze pozostają w regionie, miejsca pracy mogą być zachowane, a tradycyjne receptury wciąż mają komu służyć.

Dziedzictwo kulinarne nie przetrwa wyłącznie w książkach i muzealnych opisach. Musi być pieczone, kosztowane i przekazywane dalej.

Równianka – bukiet zapisany znaczeniami Edukacyjny charakter miał również konkurs na wykonanie równianki, czyli tradycyjnego bukietu przygotowywanego ze zbóż, polnych kwiatów, ziół, owoców oraz roślin ogrodowych. Takie kompozycje święcono w sierpniu, a ich symbolika łączyła wdzięczność za plony z prośbą o ochronę domu, gospodarstwa, ludzi i zwierząt.

Dziś równianka może wyglądać jak malownicza dekoracja. Dawniej była jednak opowieścią zapisaną roślinami. Każdy kłos i każde zioło miały swoje znaczenie, a często także praktyczne zastosowanie w kuchni, gospodarstwie lub domowym leczeniu. Konkurs przypomniał, że tradycja ludowa nie była przypadkowym zbiorem osobliwości. Wyrastała z uważnej obserwacji natury i wiedzy gromadzonej przez kolejne pokolenia.

Maszyny, które odzyskały głos Jedną z najbardziej widowiskowych części święta była parada zabytkowych ciągników oraz maszyn rolniczych. Muzeum Rolnictwa w Ciechanowcu posiada największą w Polsce kolekcję zabytkowych ciągników. Podczas wydarzenia część eksponatów opuściła muzealne stanowiska i ruszyła przed publicznością.

Pracowały dawne silniki, ciągniki i urządzenia używane niegdyś podczas żniw i młócenia. Dla starszych uczestników ich charakterystyczny warkot mógł być powrotem do młodości. Dla dzieci – spotkaniem z techniką, która wygląda zupełnie inaczej niż współczesne, sterowane elektronicznie maszyny.

Parada nie była zatem jedynie pokazem motoryzacyjnych ciekawostek. Pokazywała, jak zmieniało się rolnictwo i jak technika stopniowo przejmowała najcięższe prace wykonywane wcześniej ręcznie lub z pomocą zwierząt.

Muzeum, w którym przeszłość nadal pracuje

– Zwiedzający wypełnili teren muzeum i całego skansenu. Wszystko przebiegało w spokojnym, radosnym nastroju – podkreślała dyrektor Muzeum Rolnictwa Dorota Łapiak.

Przyszły rok przyniesie podwójny jubileusz: XXV Podlaskie Święto Chleba zbiegnie się z 65-leciem powstania Muzeum Rolnictwa. Jak zapowiedziała dyrektor placówki, przygotowania do jubileuszowego świętowania już się rozpoczynają.

Tegoroczną edycję dopełniły koncerty zespołów The Men Else, Jary Oddział Zamknięty i De Mono. Na muzealnych scenach występowały także kapele oraz grupy folklorystyczne, a pomiędzy zabytkowymi chałupami rozbrzmiewała muzyka regionu.

Najważniejszą opowieść snuł jednak sam chleb o ziemi, pogodzie, ludzkich rękach i cierpliwości. Norwidowska kruszyna podniesiona z ziemi nie jest wyłącznie obrazem minionego obyczaju. Pozostaje pytaniem skierowanym do nas: czy jeszcze pamiętamy, ile pracy mieści się w jednej kromce?

W Ciechanowcu odpowiedź była wyraźna. Pamiętamy, dopóki potrafimy tę historię opowiadać dzieciom, wspierać miejscowych producentów i nie pozwalamy, aby zmarnowała się choćby okruszyna.



Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama