Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
wtorek, 22 września 2026 00:00
Reklama
Reklama

Pamięć szła ulicami Łomży - [VIDEO]

Z miejsca dawnej rampy kolejowej, skąd w latach 1940-1941 odjeżdżały transporty na Wschód, uczestnicy VII Łomżyńskiego Marszu Pamięci Sybiru przeszli do Doliny Pamięci. Wśród nich była Nina Żyłko, Sybiraczka urodzona w syberyjskiej tajdze. Tegoroczne obchody połączyły świadectwa ocalałych, rodzinne historie i obecność młodzieży, która ma tę pamięć ponieść dalej.
Pamięć szła ulicami Łomży - [VIDEO]

Obchody Światowego Dnia Sybiraka odbyły się w Łomży 17 września, w 87. rocznicę sowieckiej napaści na Polskę. Uroczystość, zorganizowana przez łomżyński oddział Związku Sybiraków oraz Miasto Łomża, rozpoczęła się przy Miejskiej Hali Targowej, przed tablicą poświęconą pamięci osób zesłanych przez sowieckiego okupanta w latach 1940-1941.

Miejsce nie było przypadkowe. Z łomżyńskiej rampy kolejowej wyruszały transporty do Kazachstanu, Archangielska, Irkucka, Kraju Krasnodarskiego i innych odległych części Związku Sowieckiego. Dla wywożonych rodzin zaczynała się tam droga naznaczona głodem, mrozem, katorżniczą pracą i rozłąką. Wielu deportowanych nigdy nie wróciło do Polski.

Zgromadzonych powitała Danuta Komorowska z łomżyńskiego oddziału Związku Sybiraków. Szczególne słowa skierowała do obecnych jeszcze świadków deportacji.

– Spotkaliśmy się dzisiaj dla Sybiraków. Są jeszcze z nami ci najsilniejsi, niepokonani. Marsz rozpocznie pani Nina Żyłko, Sybiraczka, która urodziła się na leśnej polanie w syberyjskiej tajdze – powiedziała.

Pamięć przywieziona z zesłania

Nina Żyłko przypomniała, że 17 września ma dla Sybiraków i ich rodzin bolesny, ale również szczególny wymiar. W miejscu, z którego przed laty wywożono mieszkańców Łomży i okolic, mówiła o tych, którzy pozostali w bezimiennych mogiłach, oraz o obowiązku przekazywania ich historii kolejnym pokoleniom.

– Ci, którzy wrócili, przywieźli ze sobą pamięć, której nie da się wymazać, i prawdę, którą musimy przekazywać dalej – podkreśliła.

Podziękowała także pocztom sztandarowym, delegacjom oraz licznie obecnej młodzieży. Jej udział nazwała znakiem, że pamięć o Sybirakach nie zaginie.

Po złożeniu kwiatów i zapaleniu zniczy uczestnicy wyruszyli ulicami miasta do Doliny Pamięci, znajdującej się u podnóża Sanktuarium Miłosierdzia Bożego. Marsz odbył się po raz siódmy. W ciszy szli Sybiracy i ich rodziny, przedstawiciele władz, służb mundurowych, harcerze, delegacje instytucji, poczty sztandarowe oraz uczniowie łomżyńskich szkół.

Historia, która zobowiązuje

Przy Pomniku Sybiraków ponownie złożono kwiaty i zapalono znicze.

– Siedemnasty września jest tragiczną datą w historii polskiego narodu. Skutkiem sowieckiej napaści były wywózki naszych rodaków na Sybir. Wielu z nich nie wróciło do ojczyzny – mówił zastępca prezydenta Łomży Piotr Serdyński.

Samorządowiec zwrócił uwagę na obecność młodzieży oraz licznych pocztów sztandarowych.

– Ważne, aby ta pamięć pozostała również w najmłodszym pokoleniu, a znajomość historii i wychowanie patriotyczne stanowiły fundament naszej lokalnej społeczności – podkreślił.

Historia zapisana w rodzinie

Dla wielu uczestników uroczystość była nie tylko lekcją historii, ale również spotkaniem z losami własnych rodzin.

Marcin Mieczkowski, radny Rady Miejskiej Łomży, opowiedział o deportacji swojej prababci, pradziadka oraz ich dzieci podczas czwartej wywózki na Wschód. Rodzina trafiła do Kazachstanu. Pradziadek nie przeżył głodu i mrozu. Babcia radnego miała wówczas zaledwie kilka lat.

– Z rodzinnych przekazów wiem, że dziewczynki rozładowywały wagony z węglem, żeby zdobyć trochę chleba. Dlatego ta rocznica ma dla mnie również wymiar osobisty – mówił.

Jak zaznaczył, obecność młodych ludzi i coraz większej liczby pocztów sztandarowych daje nadzieję, że pamięć o deportacjach przetrwa.

Hołd ofiarom oddali również przedstawiciele samorządu województwa podlaskiego.

– Chcemy upamiętnić wydarzenia 17 września i być solidarni ze wszystkimi, którzy pielęgnują pamięć o ofiarach. Historia relacji z naszym wschodnim sąsiadem była trudna. Sowiecka napaść przyniosła wywózki, zbrodnię katyńską, a później lata komunizmu – mówił członek Zarządu Województwa Podlaskiego Jacek Piorunek.

Wraz z nim kwiaty złożył dyrektor Szpitala Wojewódzkiego w Łomży Dariusz Domasiewicz.

– To ważna data dla Polaków. Co roku spotykamy się w tym miejscu, aby oddać cześć osobom wywiezionym na Sybir, szczególnie tym, które tam zginęły. W Łomży pamięć o Sybirakach jest obecna także dzięki stowarzyszeniom, które dbają o jej zachowanie – powiedział.

Ponad 6,5 tysiąca zesłanych z ziemi łomżyńskiej

Władze sowieckie przeprowadziły od lutego 1940 do czerwca 1941 roku cztery masowe akcje deportacyjne. Według danych przywołanych przez łomżyński samorząd podczas czterech deportacji na Wschód wywieziono kilkaset tysięcy obywateli polskich, w tym ponad 6,5 tysiąca mieszkańców ziemi łomżyńskiej.

Na listach osób przeznaczonych do deportacji znajdowali się między innymi leśnicy, osadnicy wojskowi, policjanci, urzędnicy, nauczyciele i właściciele majątków wraz z rodzinami. Celem było usunięcie z zajętych terenów osób uznawanych przez władze sowieckie za zagrożenie dla nowego porządku.

Wielu deportowanych umierało już podczas transportu z powodu zimna, głodu i wycieńczenia. Inni ginęli na zesłaniu. Rodziny, którym udało się wrócić do kraju, przez kolejne lata przechowywały wspomnienia o bliskich oraz miejscach, w których pozostały ich groby.

Odznaczenia za służbę pamięci

Zwieńczeniem obchodów była msza święta w intencji zesłańców, odprawiona w Sanktuarium Miłosierdzia Bożego przez biskupa pomocniczego diecezji łomżyńskiej Tadeusza Bronakowskiego.

– Syberia, która miała ich złamać, stała się miejscem, w którym polskość zahartowała się jak stal – mówił w homilii duchowny.

Po Eucharystii wręczono odznaczenia osobom szczególnie zasłużonym w pielęgnowaniu pamięci o deportowanych. Medale „Pro Patria” otrzymali: Wiesława Krajewska, Sybiraczka, Józef Rogowski, wieloletni członek wspierający Związek Sybiraków, dziennikarz Mirosław Robert Derewońko oraz dziennikarz i dyrektor Centrum Kultury Gminy Łomża Mariusz Rytel.

Odznakami honorowymi Związku Sybiraków udekorowano między innymi sztandary 18. Łomżyńskiego Pułku Logistycznego oraz III Liceum Ogólnokształcącego im. Żołnierzy Obwodu Łomżyńskiego Armii Krajowej w Łomży.

VII Łomżyński Marsz Pamięci Sybiru dobiegł końca, jednak opowiedziane podczas niego historie pozostały. Najpierw przechowywali je ci, którzy wrócili z zesłania. Później ich dzieci i wnuki. Dziś słuchają ich kolejne pokolenia, stojące pod sztandarami w miejscu, z którego przed laty pociągi odjeżdżały na Wschód. To właśnie od nich zależy, czy pamięć o Sybirakach przetrwa następne dziesięciolecia.


Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama