Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
wtorek, 27 października 2026 09:06
Reklama
Reklama
Małe fotografie, lupa i czarna przestrzeń wokół obrazów. Wystawa Iwo Świątkowskiego zachęca, by na moment zwolnić i spojrzeć głębiej.

„Intymność Makroświata”. Fotografie, które pozwalają zatrzymać się i dostrzec więcej - [VIDEO]

W Galerii Sztuki odbył się wernisaż wystawy „Intymność Makroświata” autorstwa Iwo Świątkowskiego. To ekspozycja inna niż wszystkie. Niewielkie fotografie, otoczone głęboką czernią i oglądane przez lupę, wymagają od widza zatrzymania się, skupienia i wejścia w obraz znacznie głębiej niż podczas zwykłego oglądania zdjęć.
„Intymność Makroświata”. Fotografie, które pozwalają zatrzymać się i dostrzec więcej - [VIDEO]

Prezentowane fotografie prowadzą odbiorcę od znanych miejsc ziemi łomżyńskiej aż po nadmorskie pejzaże. Są wśród nich kadry z Lasu Jednaczewskiego, fragment Starego Rynku z tak zwaną Bramą Napoleona, sopockie widoki, a nawet pozornie zwyczajne dwie krowy na polu. Wszystkie łączy jedno – pokazują świat, który łatwo przeoczyć, jeśli patrzy się zbyt szybko. 

– Jest ogromna rozbieżność tych miejsc. To jest od Łomży po Sopot. Są miejsca pod Łomżą, jak Las Jednaczewski. Są też miejsca ikoniczne w Łomży, jak tak zwana Brama Napoleona czy część Starego Rynku. Są również wieże w Sopocie, a nawet sfotografowane dwie krówki na polu – mówi Iwo Świątkowski. 

Najbardziej charakterystycznym elementem wystawy nie są jednak same fotografie, lecz sposób ich prezentacji. Mały format i konieczność korzystania z lupy sprawiają, że oglądający zostaje odcięty od otoczenia i skupia uwagę wyłącznie na obrazie.

– Wielkość tych zdjęć nie jest przypadkowa. Jest po to zrobiona, żeby przekazać to, co jest w nich najważniejsze, czyli ten wewnętrzny makroświat. Jeżeli mamy być jednością z obrazem, to on musi nas niemal wciągać. Kiedy oglądamy przez lupę, nasze zmysły są skierowane tylko na to, co jest przed nami. To odizolowuje nas od świata zewnętrznego i możemy oglądać te zdjęcia zupełnie inaczej, niemal wchodzić w obraz i odkrywać miejsca, których bez lupy nie widać – tłumaczy autor. 

„Intymność Makroświata” jest także próbą odpowiedzi na tempo współczesnego życia.

– Chodzi mi przede wszystkim o to, żeby ludzie zatrzymali się w tym pędzie i zaczęli doceniać to, co jest wokół. Ta czarna plansza dookoła to pewna nicość, która nas otacza. W środku jest to, co my wybieramy, co tworzymy albo co niszczymy. Chodzi o czystość odbioru i czytania tej treści, a właśnie to potęguje lupa – mówi Iwo Świątkowski. 

Pomysł na wystawę dojrzewał przez wiele lat. Jak przyznaje artysta, wszystko zaczęło się od odkrycia, że niektóre fotografie tracą swój urok po powiększeniu.

– Pierwszą styczność z miniaturą swojej twórczości miałem wiele lat temu. Odkryłem wtedy, że obraz powiększony jest nudny. Było to zdjęcie okolic Lasu Jednaczewskiego. Przy dużym formacie niewiele się działo, ale kiedy zrobiłem małą odbitkę, zobaczyłem, że obraz wygląda zupełnie inaczej. Człowiek zwraca uwagę na inne rzeczy, jest bardziej skoncentrowany na tym, co widzi – wspomina. 

Od tamtej chwili zaczął szukać fotografii, które najlepiej funkcjonują właśnie w miniaturze.

– Szukałem materiału, który będzie najlepiej odpowiadał tej formie. Dlatego trwało to dość długo, ale cieszę się, że udało mi się ten pomysł sfinalizować – podkreśla autor. 

Wystawa „Intymność Makroświata” nie epatuje rozmachem ani wielkimi formatami. Zamiast tego proponuje coś znacznie bardziej subtelnego – chwilę wyciszenia, skupienia i uważnego spojrzenia na świat ukryty w najmniejszych detalach.

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama