Alan Grunwald: Dzień dobry, nazywam się Alan Grunwald, a Państwo oglądają kolejny program z cyklu Na Starym Rynku. Moim i Państwa gościem będzie pułkownik Paweł Gałązka, dowódca 18. Łomżyńskiego Pułku Logistycznego.
Pułkownik Paweł Gałązka: Dzień dobry. Dzień dobry Państwu.
AG: Panie Pułkowniku, przed nami wyjątkowy czas. Obchodzimy zarówno Święto Wojska Polskiego, jak i Święto 18. Pułku Logistycznego w Łomży. Od kiedy formalnie obchodzimy te dwie ważne uroczystości?
PG: Ciekawe pytanie, ponieważ łączy ono czas przeszły z teraźniejszym. Dzisiaj obchodzimy Święto 18. Łomżyńskiego Pułku Logistycznego, który ma swoją historię i czerpie źródło z 33. Pułku Piechoty, stacjonującego przed wojną w koszarach, w których obecnie stacjonuje 18. Pułk.
Żeby mówić o świętach, które obchodzimy dziś, musimy cofnąć się w czasie. W 1918 roku, w okresie odzyskiwania niepodległości, na bazie Polskiej Organizacji Wojskowej zawiązał się 33. Pułk Piechoty. Jego żołnierze, czyli mieszkańcy Łomży i okolic, zasilali tę jednostkę. W związku z wydarzeniami na wschodzie, z walkami i późniejszym uderzeniem bolszewików na odradzający się kraj, żołnierze pułku ruszyli na kierunek litewsko‑białoruski i tam walczyli.
Jeśli chodzi o samo święto i miejsce pamięci 33. Pułku Piechoty oraz jego oficerów, kluczowy jest rok 1920. Dwie daty są szczególnie ważne dla mnie jako dowódcy, dla żołnierzy i myślę, że dla Łomżyniaków. Pierwsza to przełom lipca i sierpnia, kiedy na fortach piątnickich pod dowództwem kapitana Raganowicza, naszego patrona, później zamordowanego w Katyniu w 1940 roku, prowadzono obronę Piątnicy. To działanie pozwoliło na opóźnienie marszu sił bolszewickich, które dopiero później dotarły pod Warszawę, dając szansę na jej obronę w bardzo trudnym czasie.
Drugi element to walka pod Osowem, pod dowództwem podpułkownika Jerzego Sawa‑Sawickiego. Dzięki jego doświadczeniu i szybkim, błyskotliwym decyzjom, a także zaangażowaniu młodych ludzi, którzy z Warszawy przychodzili na zasilenie walczących wojsk, udało się tam powstrzymać bolszewików. To działo się 13 sierpnia, a 14–15 sierpnia nastąpiło uderzenie znad Wieprza, które przełamało bolszewicki atak na Polskę.
Od 1923 roku obchodzono 15 sierpnia jako Dzień Żołnierza. Natomiast pułk od 1922 roku obchodził swoje święto 27 sierpnia. Później, decyzją marszałka Józefa Piłsudskiego, w uznaniu zasług pułku, świętem jednostki stał się 14 sierpnia. Wtedy nie było jeszcze święta Wojska Polskiego, tylko święto żołnierza. Tak funkcjonowało to do 1939 roku.
Po wojnie, w czasach komunistycznych, o tym święcie nie mówiono z oczywistych względów. Wprowadzono święto Wojska Polskiego obchodzone 12 października, na cześć bitwy pod Lenino. Tak było aż do 1992 roku, kiedy Sejm uchwalił ustawę przywracającą 15 sierpnia jako święto Wojska Polskiego. A o naszym święcie pułku mówiłem wcześniej. Dzisiaj obchodzimy święto 18. Łomżyńskiego Pułku Logistycznego, spadkobiercy tradycji 33. Pułku Piechoty.
AG: Jak wyglądały obchody tych świąt w przeszłości?
PG: To może zaciekawić wielu mieszkańców. Część tradycji wpisuje się w ceremoniał wojskowy, który znamy także dziś. Dzień poprzedzający święto w pułku to był capstrzyk i msza. Następnego dnia odbywała się uroczysta msza z udziałem dowódcy dywizji, bo w Łomży stacjonowało dowództwo 18. Dywizji Piechoty. Po mszy był apel, wręczanie odznaczeń, przemówienia, zawody sportowe i czas wolny dla żołnierzy.
W czasie pokoju w pułku służyło około dwóch tysięcy żołnierzy poborowych, więc defilady i uroczystości były dużym wydarzeniem. Pułk miał orkiestrę, która zapewniała oprawę muzyczną i kontakt mieszkańców z wojskiem — tak jak dzieje się to również dzisiaj.
AG: A w jaki sposób w tym roku pułk będzie celebrować ten czas?
PG: Tak jak mówiłem, to już trwa. W planach mamy przede wszystkim przygotowania. W poniedziałek byłem na cmentarzu przy ulicy Kopernika, gdzie znajdują się mogiły zbiorowe oraz symboliczny grób naszego patrona, pułkownika Jerzego Sawa‑Sawickiego, a także innych żołnierzy 33. Pułku Piechoty, którzy polegli nie tylko w 1920 roku, ale również w 1939.
Myślę, że to jest ten czas dla dowódcy, aby złożyć ukłon tym wszystkim, którzy zapewnili nam dzisiaj wolność. Tak trzeba mówić i to trzeba wspominać. To jest baza nie tylko dla żołnierzy w mundurach, ale przede wszystkim dla całego społeczeństwa.
O tym musimy myśleć nie tylko 1 listopada czy przy okazji świąt. Tak jest zapisane, bo dbanie o pomniki to obowiązek żołnierzy, ale uważam też, że trzeba edukować młodzież, aby nie zapominała o fundamentach istnienia państwa polskiego.
Mamy oczywiście dwa dni różnych zawodów, takich wewnętrznych przedsięwzięć. Natomiast 13 sierpnia odbędzie się capstrzyk przy pomniku na terenie jednostki wojskowej, podczas którego oddamy cześć wszystkim bohaterom tamtych czasów, którzy zginęli.
Proszę pamiętać, że w latach 1918–1921, kiedy walki trwały dalej, pod samym Osowem zginęło około 200 żołnierzy. Rannych, zaginionych i wziętych do niewoli było jeszcze więcej. Efektem ich poświęcenia było uznanie zasług: 25 żołnierzy otrzymało order Virtuti Militari, a 123 — z tego co pamiętam — medal Walecznych. Te odznaczenia nie wzięły się z niczego. To były z poświęcenia, oddania, ran i walki w obronie odradzającej się ojczyzny.
Wracając do najważniejszego: jesteśmy przed dwoma przedsięwzięciami. Wszystko odbywa się na terenie pułku. Pierwsza część to msza polowa, a po niej uroczysty apel, podczas którego jako dowódca chciałbym podziękować żołnierzom i pracownikom za służbę, za codzienną pracę, za to, że jednostka jest widoczna i działa w różnych obszarach. To jest czas wyróżnień, przemówień i podsumowania tego, co przez ostatni rok zostało wykonane na rzecz Sił Zbrojnych Rzeczypospolitej, ale również społeczeństwa.
AG: Porozmawialiśmy o historii i o uroczystościach, które niedługo będą obchodzone. Teraz przejdźmy do teraźniejszości. Jakie są dla Pana pułkownika kluczowe zadania pułku obecnie? Co jest absolutnym priorytetem?
PG: Priorytety są zawsze. Wybieramy ten najważniejszy, są też pośrednie. Dla mnie, w okresie siedmiu lat dowodzenia, budowania jednostki i formowania jej zdolności, tych priorytetów było wiele. Dzisiaj skupiam je przede wszystkim na żołnierzach, bo chodzi o zdolności.
Przyjmujemy żołnierzy z rezerwy pasywnej, z różnym doświadczeniem. Nie wszyscy wcześniej mieli do czynienia z taką formacją, część wykonywała inne zadania. To jest proces ciągły. Sprawdzianem tego była wysoka ocena ćwiczenia w tamtym roku — szeroko komentowanego. Szef Sztabu Generalnego i minister wydali ocenę celującą podczas szkolenia poligonowego w Bemowie Piskim, gdzie działaliśmy jako część 18 Dywizji. Realizujemy wszystkie zadania związane z zabezpieczeniem logistycznym zgodnie ze scenariuszem.
Ocena celująca to ocena dla mnie, ale przede wszystkim dla całej jednostki — dla żołnierzy i pracowników. Zadania zostały wykonane. Inwestycja w ludzi, szkolenia, kursy, zgrywanie, ocenianie, szukanie liderów — to proces ciągły, jak w każdym nowoczesnym przedsiębiorstwie. Dziś nie wystarczą regulaminy. Trzeba szukać talentów. I to robimy w jednostce. Rozwijamy ludzi w różnych obszarach, bo pułk to nie tylko kompleks budynków, ale żywy organizm.
Żołnierze szkolą się na kursach, realizują swoje zadania, a my wykonujemy to, co zaplanowaliśmy na cały rok z pieczołowitością. Efektem końcowym są ćwiczenia, takie jak te przewidziane na koniec roku w ramach ćwiczenia 18 Dywizji Zmechanizowanej — jednostki, która również ma tradycję swojej poprzedniczki sprzed wojny i walczącej w 1920 roku. Jej dawna siedziba dowództwa znajdowała się w Łomży.
Uważam, że budowanie czegokolwiek jest czasochłonne. Dzisiaj musimy wpisywać się w to, co dzieje się za wschodnią granicą. Jesteśmy żołnierzami i musimy wprowadzać do sposobu realizacji zadań, nawet logistycznych, doświadczenia z Ukrainy. Nie jesteśmy na pierwszej linii, ale bez nas ci, którzy są na początku, nie mogą realizować zadań, jeśli nie mają zabezpieczenia.
Wdrażamy nowe technologie, ale również zmieniamy mentalność, sposób działania, biorąc pod uwagę doświadczenia współczesnych konfliktów. Kluczowy jest człowiek — dobrze przygotowany żołnierz wykona zadania bez oglądania się na innych. To pozwala nam jako jednostce realizować zadania stawiane przez przełożonych w czasie pokoju, kryzysu i wojny.
Nie idziemy na ilość — idziemy na jakość. W świecie wielodomenowym, w geopolityce i geostrategii, informacja i narzędzia wspierające są kluczowe. Obszarów jest dużo, ale priorytet jest jeden: mam być zdolny zabezpieczyć logistycznie jednostki 18 Dywizji i wykonać wszystkie zadania stawiane przede mną jako dowódcy.
AG: 18 Pułk Logistyczny inwestuje nie tylko w ludzi. W ostatnich latach mieszkańcy mogli zobaczyć, ile nowoczesnego sprzętu trafia do pułku, a także nową halę remontową. Jak zdaniem Pana pułkownika te zmiany wpływają na żołnierzy i na postrzeganie jednostki przez mieszkańców?
PG: Musiałbym sięgnąć do początku, bo bez tego się nie da. Kiedy zaczynałem służbę w Łomży, powiedziałem, że chciałbym, aby mnie przyjęto do rodziny i że czuję się łomżyniakiem. To przekłada się na inne rzeczy. Budowanie czegokolwiek — jak domu — zaczyna się od fundamentów.
Fundamentami były aspekty historyczne, uwarunkowania, otrzymanie sztandaru, budowanie struktur, przyjmowanie żołnierzy, uczenie ich zasad i form związanych ze służbą. Wielu z nich wcześniej służyło zasadniczo albo kończyło dobrowolną zasadniczą służbę wojskową. To generowało różne problemy.
Często pytano mnie: kiedy, kiedy, kiedy? Odpowiadałem: będzie. I powoli zaczęło się budowanie. Jedne inwestycje się kończyły, inne trwają. Ktoś kiedyś zauważył w planowaniu długofalowym, że jest tu potencjał — przede wszystkim ludzi. To najważniejsze. Resztę można zbudować. Można dać narzędzia.
Sprzęt nowy musi być obsługiwany i naprawiany, tak jak samochody w cywilu — najpierw serwis, potem mechanik. Tu nic nie jest przypadkowe. W tym roku mieliśmy oficjalną uroczystość, aby pokazać to społeczeństwu. Jednostka jest w mieście, nie na obrzeżach. Budynki są widoczne. Zapewniają funkcjonowanie żołnierzy, realizację zadań, naprawę sprzętu i obsługę tego, który napływa do sił zbrojnych.
Dlatego inwestujemy w ludzi, tak jak powiedziałem. Szkolimy się, przygotowujemy, realizujemy zadania, mamy do tego narzędzia. Mamy szereg budynków wspierających, obiekty i możliwości, żeby to wszystko wykonywać. Jeszcze niedawno żołnierze siedzieli w kontenerach, tam się przebierali, tam mieli przerwy. Dzisiaj już praktycznie tego nie ma. Nie ma żołnierzy zakwaterowanych w kontenerach — wszyscy są rozmieszczeni w budynkach. To jest ogromna zmiana i ogromna siła.
Natomiast my mamy swoje zadania związane z zabezpieczeniem na czas wojny i również to realizujemy. Przykładem były ćwiczenia, o których wspominałem wcześniej: przemieszczenie wojska, przeprawa przez Narew, zajęcie rejonu, rozwinięcie, zasilanie wojsk w paliwo, części, naprawy. To wszystko działo się 10 kilometrów od Łomży i dzieje się nadal. Dodatkowo granica — to jest ciągły proces, w którym żołnierze pułku również uczestniczą. To zadanie wykonywane jest wzorowo, jeśli chodzi o zabezpieczenie.
Ta infrastruktura daje wszystkie możliwości. Pracownicy, którzy są tu od wielu lat, mówią wprost, że to jest dla nich coś nowego, coś „wow”. Dzisiaj, na bazie tych obiektów, realizujemy zadania przypisane pułkowi. Mamy jeszcze kilka inwestycji związanych z drogami i placami. W planach jest jeszcze jeden obiekt do rozpoczęcia i wybudowania — o czym będzie można w przyszłości powiedzieć więcej. To wszystko cały czas się dzieje. Dzisiaj warunki do służby i pracy w pułku są naprawdę właściwe.
Opinia o funkcjonowaniu jednostki jest wynikiem pracy naszych poprzedników — m.in. batalionu remontowego, jego dowódców, jak śp. pułkownik Ludwik Zalewski, i innych, którzy tu byli. Nic nie wzięło się znikąd — wszystko wzięło się z ludzi. Ja pojawiłem się tutaj, bo takie zadanie dostałem. Zauważono, że być może mam potencjał, jakieś atuty w zarządzaniu. Dzisiaj staram się to robić i przede wszystkim inwestować w ludzi, bo to największa wartość.
Trzeba wspomnieć, że pułk jest jednym z największych pracodawców, biorąc pod uwagę, że w Łomży działa kilka instytucji wojskowych. Mamy również garnizon Łomża — to było działanie z mojej strony, aby garnizon wrócił tutaj z dowództwem. I to się dzieje. Garnizon to nie tylko 18. Pułk, bo w jego obszarze są jednostki 1. Dywizji, która się formuje, jednostki 1. Brygady Wojsk Ochrony Pogranicza, oraz inne instytucje. Wojska w Łomży przybywa — to są ludzie z zewnątrz, którzy tu znajdują miejsce służby, ale też mieszkańcy regionu.
To jest wsparcie dla środowiska cywilnego. Ci, którzy chcą chodzić w mundurze, znajdą tu miejsce. Aczkolwiek, po siedmiu latach, nabieramy siły i tych miejsc być może nie dla każdego wystarczy. Ale to jest praca od podstaw, która powoduje, że zdolności są dziś dużo większe niż w 2019 roku, kiedy stałem na rynku w Łomży.
AG: Patrząc szerzej na specyfikę nowoczesnego pola walki — jakie jest obecnie miejsce i rola logistyki w siłach zbrojnych?
PG: Ciekawe pytanie, bo odpowiada na nie logistyk z ponad trzydziestoletnim doświadczeniem. Logistyka kiedyś, jeszcze 10 lat temu, była wiodąca. Dzisiaj logistyka wojskowa czerpie z tego, co tworzy środowisko cywilne. Różnica polega na tym, że logistyka cywilna zajmuje się transportem i magazynowaniem, a my mamy jeszcze inne zadania i inny obszar.
Logistyka jest bardzo ważnym elementem bezpieczeństwa państwa, sił zbrojnych, a nawet narodu. Nakładają się na to różne aspekty. My jesteśmy elementem większej struktury. Wszystko, co do nas trafia — sprzęt, żywność, paliwo — pochodzi z domeny cywilnej. Państwo poprzez swoje działania powinno zapewnić przemysł, płynne przejście gospodarki na czas wojny. My dostajemy narzędzia. Zakłady produkują, przygotowują, wojsko przyjmuje i przekazuje dalej. Wojsko bez państwa nie jest w stanie tego zrealizować.
Tak jak mówi artykuł 85 Konstytucji — obowiązkiem obywatela jest obrona ojczyzny. To nie jest domena tylko żołnierzy. Państwo musi być przygotowane, aby nie powtórzyła się sytuacja z tego, co dzieje się za wschodnią granicą, gdzie z dnia na dzień zmieniło się wszystko, mimo że były sygnały, że coś będzie nie tak.
Dzisiaj nie jest czas na mówienie — trzeba działać w zakresie szeroko pojętego bezpieczeństwa państwa. 18. Pułk ma zadanie podstawowe: zabezpieczenie logistyczne 18. Dywizji. To ogromna odpowiedzialność. Zabezpieczenie jest jak w domu — jak nie zrobisz zakupów i nie zapłacisz rachunków, to nic nie ma. Tu jest tak samo. Moją rolą jest spełnić oczekiwania i wykonać zadania dowódcy.
To, o co Pan zapytał, jest bardzo ważne. Dlatego zaznaczyłem aspekt przygotowania państwa. Dzisiaj wywiad i możliwości pozyskiwania informacji są szerokie. Pułk jest w systemie po to, aby zmieniać metody działania, tak jak obserwujemy na Ukrainie. Dzisiaj nie będzie konwojów, nie będzie zbiorowisk pojazdów, bo drony, AI i systemy wielodomenowe nie pozwalają na takie działanie. Trzeba reagować — nie tylko ci, którzy jeżdżą pojazdami, ale ci, którzy ich zabezpieczają.
Kiedyś był rycerz z garnkiem na głowie. W operacji Pustynna Burza na jednego walczącego przypadało pięciu–sześciu żołnierzy zabezpieczenia. Dzisiaj to jest kilkunastu. To pokazuje, jak ważna jest logistyka.
AG: Możemy zaobserwować, że w społeczeństwie rośnie zainteresowanie obronnością. Widać to choćby po frekwencji na szkoleniach takich jak „W gotowości” czy dobrowolna zasadnicza służba wojskowa. Czy w obecnych czasach każdy z nas powinien przejść podstawowe szkolenie, nawet jeśli nie wiąże swojej przyszłości z wojskiem?
PG: Dobre pytanie. Jeszcze parę lat temu pewno by nie padło. Dzisiaj — tak. Zacznijmy od najmłodszych dzieci w przedszkolach, które potrafią już trzymać smartfona, a w drugą stronę są edukowane w bardzo małym zakresie. Dyscyplina, zachowanie w szkole, nauka patriotyzmu — „Kto ty jesteś? Polak mały” — ja tego się uczyłem. To nie było żadnym problemem.
Dzisiaj młodzież postrzega świat inaczej, co nie znaczy, że jest gorsza. Ma inne oczekiwania, inne zdolności. Ale zdolności patriotyzmu i dyscypliny muszą być. Dawniej była służba zasadnicza — młodzi ludzie uczyli się dwa lata w marynarce, trzy lata w wojsku. Dzisiaj to długo. Formy są różne, zależnie od zmian w kraju. Na pewno sztab generalny i wyższe szczeble pracują nad tym, jak pozyskiwać ludzi do służby czynnej i jak tworzyć rezerwy osobowe — o czym toczy się wiele dyskusji.
Natomiast prawda jest taka, jak wspominałem wcześniej o jednostce — bez fundamentu, bez tworzenia przekonania, że jest pożar, że trzeba iść w tym kierunku, że trzeba pilnować drugiego człowieka, że trzeba znać pierwszą pomoc, żeby uratować kogokolwiek, a może własnego rodzica. Zdarzają się dzieci, które dzwonią, maluchy nawet, bo były wcześniej przygotowane. Ale musimy myśleć o masowości, żeby nie było zdziwienia, że ja muszę coś zrobić — to musi być z automatu.
Dzisiaj dobrowolna zasadnicza służba wojskowa czy wszystkie zajęcia dla społeczeństwa pokazują, jak działamy, co posiadamy, jak wygląda kontakt bezpośredni z żołnierzami, wymiana doświadczeń. Natomiast żeby to działało, musi być system — jeden spójny system. Nie wszyscy zostaną żołnierzami, ale musi być ratownik, musi być dobry nauczyciel, dobry policjant. To jest między innymi ustawa o ochronie cywilnej. To, co kiedyś funkcjonowało, teraz jest ustawą i mam nadzieję, że pewne rzeczy będą wdrażane.
To jest działanie rządu, ale my jako wojsko mamy narzędzia, żeby wspierać, pokazywać i realizować wszystkie tematy związane z wojskiem. To jest tylko część całego systemu, który spowoduje, że przyciągniemy ludzi do służby wojskowej — w charakterze żołnierza zawodowego, terytorialnej służby wojskowej, żołnierza rezerwy pasywnej, albo w ramach rozwiązań, które pozwolą szkolić się regularnie w jednostce wojskowej.
To bardzo ważne, ale musi mieć podłoże na dole — w szkołach, na każdym poziomie. Wiem, że rodzice też się starają. Mocą narodu jest to, że wiedzą, kim są. Polak mały — a później dorosły, który ma większe oczekiwania wobec państwa, być może w postaci służby. Wspomniałem o artykule, o którym dziś mało się mówi, bo żyjemy w czasie pokoju, ale działania dookoła nas pokazują, że niektórych rzeczy nie obserwujemy świadomie, a inne dzieją się cały czas.
Lepiej być przygotowanym zawczasu i być silnym, żeby nikt nie miał możliwości wyciągnięcia ręki po naszą ojczyznę. Tak mówią wojskowi: jeżeli naród nie ma armii, staje się narodem zniewolonym. Tylko silna armia, z silnymi rezerwami i gotowym, wyedukowanym społeczeństwem — także w obszarze materialnym, technologicznym — powoduje, że ktoś zastanowi się dwa, trzy razy, zanim będzie chciał wejść tutaj ze swoimi butami, w cudzysłowie.
AG: Panie Pułkowniku, bardzo dziękuję za szczere rozjaśnienie nam tego tematu i za naszą rozmowę.
PG: Dziękuję. Korzystając z okazji, chciałbym przede wszystkim podziękować wszystkim moim żołnierzom i pracownikom wojska, ich rodzinom — za codzienną służbę, pracę, za wsparcie na co dzień. Dziękuję również swoim bliskim. Dziękuję wszystkim przyjaciołom 18. Łomżyńskiego Pułku Logistycznego. Jesteśmy dla Was i będziemy realizować swoje zadania tak, aby coraz mocniej wpisywać się w środowisko ziemi łomżyńskiej i w bezpieczeństwo państwa.
AG: A Państwu dziękuję za oglądanie tego wydania programu Na Starym Rynku i do zobaczenia.
![Na Starym Rynku - płk Paweł Gałązka, dowódca 18. Pułku Logistycznego w Łomży - [VIDEO] Na Starym Rynku - płk Paweł Gałązka, dowódca 18. Pułku Logistycznego w Łomży - [VIDEO]](https://static2.narew.info/data/articles/xl-na-starym-rynku-plk-pawel-galazka-dowodca-18-pulku-logistycznego-w-lomzy-video-1786701918-full.png)
Komentarze